czwartek, 15 listopada 2012

Nie mam praw do Ciebie...

Teraz już nie będę dla Ciebie ważna ... teraz nie mogę się wychylać ... Musze zapomnieć... Musze zacząć żyć... Już mi nie pomożesz podnieść się rano z łóżka choć z perspektywy czasu widze że byłeś głównym powodem dla którego funkcjonowałam. Myślałam że to koniec. Jeszcze niedawno naprawdę myślałam że sie odkochałam, że moge zerwać tę toksyczną więź... Ale ty mnie zabiłeś! Nie powiedziałeś mi że z nią jesteś bo za bardzo skupiłeś się na sobie ... (Albo na niej) bez różnicy. Nie byłam dostatecznie ważna. Czuje jakbym już nie miała prawa nawet tu pisać, bo ten blog symbolizował moją nadzieję na lepsze jutro, wierzyłam że to jest jakaś forma naszej rozmowy, przekazywania emocji... A teraz ? Nie mam do Ciebie żadnych praw ... to wszystko jest tak przytłaczająco ostateczne.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz