Nie wiem co napisać... czy są jakieś odpowiednie słowa które by opisały jak się czuję ? Potrzebuje liter które ułożą się tak by to wszystko określić... A litera to przecież tylko graficzny znak... Coś ustalonego... litera sama w sobie nic nie znaczy...
Ale jak mam inaczej nazwać moje łzy które jeszcze wczoraj suszył całkiem przyjemny, wiosenny wiatr ? Szłam tak bardzo zapłakana... każdy krok poruszał serce które z każdą łzą rozpadało się na drobniejsze części... To zaskakujące że jeden całkiem przeciętny człowiek może spowodować takie spustoszenie w moim sercu... w głowie i w moim organizmie... To wszystko w swoim pozornym skomplikowaniu jest tak proste... Wystarczy odpowiedzieć sobie na jedno pytanie ... "Czego ja/ty tak naprawdę chcę?" Ja wiem że nie ma z tej sytuacji takiego rozwiązania żeby nikt nie cierpiał... Ty masz wybrać... ONA (twoja dziewczyna... kochasz ją... jest dla Ciebie najważniejsza) i JA (Tak konkretnie to jestem dla Ciebie nikim) Powiem szczerze... jeśli MUSISZ wybierać to wybór jest prosty... nie rozumiem twojej dziewczyny ale też nie muszę jej rozumieć ... nie mieszam się w wasz związek bo jeśli to coś naprawdę poważnego, ona daje Ci szczęście i wyobrażasz sobie dalsze życie właśnie z nią to wybór powinien być prosty... Nie ma nawet 0,5 % szansy ze się we mnie zakochasz więc nie jestem żadną konkurencją dla niej... co również oznacza ze nie powinieneś mieć problemu z wyborem...(miłość a kulejąca, upośledzona wręcz relacja której nikt nie umie nawet nazwać) Wiem ze będziesz to czytał... Jeśli nie ma wyjścia to zrób to co konieczne... Ja to przełknę... musisz się liczyć z tym ze to będzie wybór ostateczny... Tu nikogo nie zadowolisz... Cokolwiek nie zrobisz... czegokolwiek byś nie wybrał co najmniej 2 osoby będą cierpieć więc zrób to co będzie dobre po prostu dla Ciebie... to co będzie dla Ciebie lepsze... ja pogodzę się ze wszystkim ... w końcu to twoje życie ... Ona też powinna to zrozumieć w końcu Cię kocha i również chce dla Ciebie jak najlepiej...
Powodzenia...
piątek, 12 kwietnia 2013
niedziela, 7 kwietnia 2013
Czas zmienia człowieka
Porwałam sie na spektakularną rzecz... "Przeczytam mojego bloga" I wiecie co ? Przeczytałam... zajęło to odrobinę więcej czasu niż przypuszczałam i wylałam morze łez czego się kompletnie nie spodziewałam... Jestem innym człowiekiem... pisałam tu o wszystkim czego pragnę... co mnie boli a co uszczęśliwia... Sam powód założenia bloga był pomysłem zdesperowanej gówniary która nie umiała powiedzieć prosto w oczy pewnemu chłopakowi co czuje a i dlaczego tak sie czuje... Ten chłopak był dla niej wszystkim... Marzyła o nim nie zdając sobie sprawy że on jest jedyną rzeczą która ją trzyma przy życiu... Jedyną osobą dla której oddychała... Pisała o tym i tak rozpaczliwie błagała go o to żeby dawał z siebie więcej... Żeby był przy niej bo przecież tylko przy nim ona żyła pełnią życia... uśmiechała sie ... była szczęśliwa i budziła się rano z nadzieją ze go zobaczy... I wiecie co sie stało? On ją zabił zostawiając ją samą sobie... tak po prostu... Każde silniejsze uczucie można wyczytać na tym blogu... Przestała pisać do niego... zaczęła pisać dla siebie i po śmierci tej naiwnej dziewczyny która marzyła tylko o jednym urodziła się dojrzała kobieta która wie czego chce (mimo ze czasem się gubi... płacze i cierpi... wiele nie rozumie i dużo rzeczy ją przytłacza) Ale nareszcie żyje sama dla siebie... moze jeszcze z dnia na dzień i upada... ale żyje już nie kreowana przez innych żyje tak jak chciała... I jest silniejsza niż dotychczas. Teraz przed tą kobietą stanęło nowe wyzwanie... Pójść do tego chłopaka i zacząć z nim żyć bez jakiegokolwiek uzależnienia i uczuć. Bo tylko tak zniszczę tą chorą więź między wspomnieniami poprzedniego życia a tym chłopakiem. Czas zapoznać go z silną dojrzałą kobietą :)
Życzę nam powodzenia :)
(to ostatnia próba)
wtorek, 2 kwietnia 2013
Śmiechu warte
Brawo... Głupia cipa... gdyby się zastanowiła wiedziałaby ze przestałam o nim myśleć(przecież nie utrzymuje z nim kontaktów)... aż to teraz... była tak zazdrosna że do nie napisała żebym trzymała się od niego z daleka a ja już zaczynałam układać sobie życie i jakby nie patrzeć po długim czasie ciszy to ona sprowokowała nas do kontaktu... Jest sama sobie winna. Gówniara... ma z 15 lat i myśli że jest nie wiadomo kim... Jakie ona ma prawo mi zabraniać utrzymywać z nim kontakt? Ja go już KOCHAŁAM gdy ta jeszcze biegała po podstawówce a teraz mi głupia cipa będzie pisać że sobie czegoś tam nie życzy. Niech się pierdoli!
sobota, 30 marca 2013
Sprzeczności... pożądanie kontra miłość...
Przerażająca pasja... Żądza która targała moim umysłem i pożądanie które wręcz szarpało moim ciałem... Do tego niezliczone pokłady namiętności które (towarzyszyły mi zawsze i wszędzie ) chciały wtargnąć do serca i może nawet się tam rozgościć... lecz gdy tylko jej macki dotknęły mej duszy wtedy każda część mnie poczuła że to początek końca... nie takiego końca spektakularnego z fajerwerkami... delikatnego końca bez łez i cierpienia(po prostu zaczęłam się odsuwać, obydwóm stronom to odpowiadało) ...
Moje serce należy do jednej... jedynej osoby... Nie ważne co odczuwa ciało i czego chce serce... Najważniejsze jest do kogo NALEŻY... naprawdę mniej istotne jest kogo ono by chciało... Został "podpisany akt własności" ... Życie zostało zaplanowane a mi te plany się cholernie podobają... może ciężko to wyjaśnić... Wszystko jest pełne sprzeczności a ja w tym wszystkim nawet nie wspomniałam o czymś takim jak miłość... Mówiłam o żądzy... namiętności... pasji... pożądaniu... Ale nie o miłości... Kocham tego komu OBIECAŁAM serce... A może rozum mi tak tylko każe ? Ta miłość jest inna... nie jest kompletna choć jest przepełniona nadzieją na to ze kiedyś poczuję fajerwerki i będę żądała od niego "wyłączności(?)" No nie wiem... Wiem jak będzie wyglądać moja życie za jakieś 4-5 lat jeśli pójdzie takim torem jak jest to zaplanowane (oczywiście zdaję sobie sprawę że to tylko jedna z opcji i możliwości ale ta mi najbardziej odpowiada) Tylko muszę coś zrobić by nie tylko kochać ale i pożądać...
Moje serce należy do jednej... jedynej osoby... Nie ważne co odczuwa ciało i czego chce serce... Najważniejsze jest do kogo NALEŻY... naprawdę mniej istotne jest kogo ono by chciało... Został "podpisany akt własności" ... Życie zostało zaplanowane a mi te plany się cholernie podobają... może ciężko to wyjaśnić... Wszystko jest pełne sprzeczności a ja w tym wszystkim nawet nie wspomniałam o czymś takim jak miłość... Mówiłam o żądzy... namiętności... pasji... pożądaniu... Ale nie o miłości... Kocham tego komu OBIECAŁAM serce... A może rozum mi tak tylko każe ? Ta miłość jest inna... nie jest kompletna choć jest przepełniona nadzieją na to ze kiedyś poczuję fajerwerki i będę żądała od niego "wyłączności(?)" No nie wiem... Wiem jak będzie wyglądać moja życie za jakieś 4-5 lat jeśli pójdzie takim torem jak jest to zaplanowane (oczywiście zdaję sobie sprawę że to tylko jedna z opcji i możliwości ale ta mi najbardziej odpowiada) Tylko muszę coś zrobić by nie tylko kochać ale i pożądać...
czwartek, 28 marca 2013
Moja dłoń w jego dłoni...
Przyciągam cię?
Odpycham cię z moim delikatnym uśmiechem?
Jestem za brudny?
Za dużo flirtuję?
Czy lubię to co ty?
Mógłbym być zdrowy
Mógłbym być odrażający
Sądzę, że jestem odrobinę nieśmiały
Czemu mnie nie lubisz?
Czemu mnie nie lubisz nie dając mi szansy?
Próbowałem być jak Grace Kelly
Lecz cały jej wizerunek był za smutny
Więc spróbuję trochę Freddiego
Moja tożsamość wariuje!
Mógłbym być brązowy
Mógłbym być niebieski
Mógłbym być fioletowym niebem
Mógłbym być bolesny
Mógłbym być purpurowy
Mógłbym być czymkolwiek zechcesz
Stać się zielonym
Stać się podłym
Stać się czymś więcej
Czemu mnie nie lubisz?
Czemu mnie nie lubisz?
Dlaczego nie wyjdziesz za drzwi!
Odpycham cię z moim delikatnym uśmiechem?
Jestem za brudny?
Za dużo flirtuję?
Czy lubię to co ty?
Mógłbym być zdrowy
Mógłbym być odrażający
Sądzę, że jestem odrobinę nieśmiały
Czemu mnie nie lubisz?
Czemu mnie nie lubisz nie dając mi szansy?
Próbowałem być jak Grace Kelly
Lecz cały jej wizerunek był za smutny
Więc spróbuję trochę Freddiego
Moja tożsamość wariuje!
Mógłbym być brązowy
Mógłbym być niebieski
Mógłbym być fioletowym niebem
Mógłbym być bolesny
Mógłbym być purpurowy
Mógłbym być czymkolwiek zechcesz
Stać się zielonym
Stać się podłym
Stać się czymś więcej
Czemu mnie nie lubisz?
Czemu mnie nie lubisz?
Dlaczego nie wyjdziesz za drzwi!
Tatuś oczywiście chce ratować każdego chłopaka który zaczyna poważnie zastanawiać się nad jego córkami no ale cóż ... chyba zięciu będzie musiał się przekonać sam na sobie czy jest warto :P
Cieszę się że nareszcie mogłam spędzić z nim kilka (dość krótkich) godzin... Brakowało mi tego bardziej niż przypuszczałam... Widujemy się codziennie w szkole... i siedzimy ze sobą w ławce ale to nie to samo. Czujesz że ktoś jest blisko Ciebie a jednocześnie bardzo za nim tęsknisz... Właśnie to czułam przez ostatni miesiąc... Czegoś mi brakowało. A teraz już wiem czego :) Zostawiłam przy nim spory kawałek mojego serca i tylko przy nim czuję sie kompletna :)
Do tego wszystkiego byłam zaskoczona jego gestem... to było takie miłe... a zaskoczenie jakie temu towarzyszyło tylko potęgowało uczucie spokoju i miłości... uczucie bezpieczeństwa i jakiegoś (swego rodzaju) spełnienia. KOCHAM GO...
niedziela, 24 marca 2013
Spory chyba będą zawsze... chamstwa nie wyleczysz ... Trzeba nauczyć sie żyć z ludźmi którzy Cię nie szanują ... no trudno... nie będę rezygnować z czegoś co kocham tylko dlatego ze jakiś niewychowany pajac powiedział 2 słowa za dużo ...
Trzeba sie cieszyć tym co się ma :)
A ja mam dużo <3
Diffriends
Po lewej Wojtek
(gitarzysta jakby ktoś nie widział)
A po prawej Latyn :D
(klawiszowiec)
piątek, 22 marca 2013
O o O
Naprawdę rozumiem sobie żartować... i dopóki żarty były śmieszne to się śmiałam ... ale potem to już było przegięcie... Jak można tak chamsko dociskać gdy się widzi ze drugiej osobie przestało być do śmiechu już jakiś czas temu ?
Myślałam za znalazłam swoje miejsce... że jesteśmy jak rodzina... że z czasem wszyscy zostaniemy przyjaciółmi... Przecież wszyscy są zajebiści i byłam pewna że się dogadamy... ale... Zawsze jest jakieś ale...
Ja sobie nie pozwolę tak wtykać... sorry ale wokalistka jest po to żeby śpiewać... jak się nie podoba to jakoś to dźwignę i pójdę tam gdzie mnie chcą za wokal a nie "oliwienie gardła" czy ''wyglądanie'' bo stać i pachnieć to może każdy głupi a śpiewać ? Mam zajebisty plan... Basista jak jest taki mądry niech sobie sam śpiewa i oliwi gardło... zobaczymy ile wtedy będzie lajków... Może ten typ tak ma... ale jak potrzebuje kogoś żeby po nim pojeździć to niech sobie kogoś wynajmie (W końcu co to nie on...) A mnie niech zostawi w spokoju bo będzie lipa...
Kocham ten zespół i jestem dumna że mogę go tworzyć ale nie pozwolę sobie na takie traktowanie... żarty żartami a świństwa świństwami...
Chyba zrozumiałam kawały o basistach...
Myślałam za znalazłam swoje miejsce... że jesteśmy jak rodzina... że z czasem wszyscy zostaniemy przyjaciółmi... Przecież wszyscy są zajebiści i byłam pewna że się dogadamy... ale... Zawsze jest jakieś ale...
Ja sobie nie pozwolę tak wtykać... sorry ale wokalistka jest po to żeby śpiewać... jak się nie podoba to jakoś to dźwignę i pójdę tam gdzie mnie chcą za wokal a nie "oliwienie gardła" czy ''wyglądanie'' bo stać i pachnieć to może każdy głupi a śpiewać ? Mam zajebisty plan... Basista jak jest taki mądry niech sobie sam śpiewa i oliwi gardło... zobaczymy ile wtedy będzie lajków... Może ten typ tak ma... ale jak potrzebuje kogoś żeby po nim pojeździć to niech sobie kogoś wynajmie (W końcu co to nie on...) A mnie niech zostawi w spokoju bo będzie lipa...
Kocham ten zespół i jestem dumna że mogę go tworzyć ale nie pozwolę sobie na takie traktowanie... żarty żartami a świństwa świństwami...
Chyba zrozumiałam kawały o basistach...
niedziela, 17 marca 2013
To i owo :)
Wyjechałam by poukładać sobie życie... I co się stało ? Wzięło się skomplikowało... Znalazłam faceta który doprowadza mnie do szaleństwa... Działa na mnie tak ze nie umiem przestać o nim myśleć ... Wgl nie mam go dość i mogłabym spędzać z nim każdą wolną chwile...
Do tego przeprowadziłam poważną rozmowę z przyjacielem z której wynika że będziemy ze sobą do końca życia... nie ważne jako kto ...
I otworzyłam jakże stare a jakże zabliźnione rany... Na nowo te same wyrzuty i te same niedopowiedzenia... Jakby to kogoś kiedykolwiek bawiło...
Ale czuje się lepiej ... zaczynam mieć nad tym wszystkim kontrole... Nad umysłem i ciałem... Znalazłam w sobie jakiś zalążek samozaparcia i walczę ze sobą by go właściwie rozwijać... Narazie idzie mi całkiem dobrze (o dziwo)
Uwielbiam ... Kocham wręcz facetów którzy grają na gitarze elektrycznej ... perkusistów szanuje ... muzyków podziwiam ale gitarzystów kocham <3
Do tego przeprowadziłam poważną rozmowę z przyjacielem z której wynika że będziemy ze sobą do końca życia... nie ważne jako kto ...
I otworzyłam jakże stare a jakże zabliźnione rany... Na nowo te same wyrzuty i te same niedopowiedzenia... Jakby to kogoś kiedykolwiek bawiło...
Ale czuje się lepiej ... zaczynam mieć nad tym wszystkim kontrole... Nad umysłem i ciałem... Znalazłam w sobie jakiś zalążek samozaparcia i walczę ze sobą by go właściwie rozwijać... Narazie idzie mi całkiem dobrze (o dziwo)
Uwielbiam ... Kocham wręcz facetów którzy grają na gitarze elektrycznej ... perkusistów szanuje ... muzyków podziwiam ale gitarzystów kocham <3
Pozdrowienia dla mojego ukochanego zespołu
Diffriends
(dopiero zaczynami ale mamy wiele chęci i umiejętności)
Można nas znaleźć na fb
http://www.facebook.com/pages/Diffriends/498645720202481?ref=ts&fref=ts
Bądźcie wyrozumiali i polubcie :)
Będzie nam cholernie miło
Będzie nam cholernie miło
piątek, 8 marca 2013
Syf
Wokół mnie jest pełno syfu ... Począwszy od wszechogarniającego mętliku w mojej głowie( i oczywiście w sercu bo jakby nie patrzeć jakoś się to wszystko łączy) poprzez burdel w torebce kończąc na bałaganie w pokoju... Zapomniałam dodać że syf mam również w szkole i nauce. Tak jak z trzema ostatnimi można walczyć własnymi "ludzkimi" siłami tak pierwszego nie da się dotknąć ... co dopiero "posprzątać"...Ostatnie incydenty były oczywiście jakimś krokiem naprzód... Tyle że to tak jakby przysporzyło mi więcej różnych-innych problemów... Mówią INNYCH mam na myśli takich z którymi do tej pory nie musiałam się borykać... I jak to wszystko poukładać ?? Nie mam pojęcia... zaczęłam od porządku w torebce... niby nic ale zawsze to jakiś początek, prawda?
W moim sercu była rana po stracie kogoś wyjątkowego ale ona powoli się zabliźnia choć przez wiele długich miesięcy się ślimaczyła... Ale to by było dziwne gdybym nareszcie zaczęła kochać i ktoś odwzajemniłby to uczucie, prawda? Chyba sama bym była w szoku... Nie mogę znaleźć sobie tak po prostu miłości... zawsze musi być pięćset ALE i sto tysięcy PRZECIW. Tak to już jest ...
Uczucia... sytuacje i emocje z którymi nie umiem sobie poradzić to rzeczy przysparzane przez osobę bez której nie umiem żyć ... ZAJEBIŚCIE!
Serdecznie pozdrawiam...
Mam nadzieję ze chociaż wam się układa :)
W moim sercu była rana po stracie kogoś wyjątkowego ale ona powoli się zabliźnia choć przez wiele długich miesięcy się ślimaczyła... Ale to by było dziwne gdybym nareszcie zaczęła kochać i ktoś odwzajemniłby to uczucie, prawda? Chyba sama bym była w szoku... Nie mogę znaleźć sobie tak po prostu miłości... zawsze musi być pięćset ALE i sto tysięcy PRZECIW. Tak to już jest ...
Uczucia... sytuacje i emocje z którymi nie umiem sobie poradzić to rzeczy przysparzane przez osobę bez której nie umiem żyć ... ZAJEBIŚCIE!
Serdecznie pozdrawiam...
Mam nadzieję ze chociaż wam się układa :)
niedziela, 3 marca 2013
...
Już od jakiegoś dłuższego czasu czekałam na jakiś znak ... na cokolwiek ...
miałam czasem ochotę by złapał mnie za rękę ale tak bardzo bałam się powiedzieć to na głos... uświadomić samej sobie co się dzieje ... Poważna rozmowa pomaga :) Dużo sie dowiedziałam... Znamy się teraz jeszcze lepiej a jeszcze tyle przed nami ...
Jest jeszcze trochę niejasności gdzieś w zakamarkach mojego umysłu i na dnie mojego serca ale wszystko przyjdzie z czasem. Nie będę się śpieszyć bo po co ? Mamy przed sobą całe życie : te ciężkie chwile które przyjdą i te piękne które nas odwiedzają.
miałam czasem ochotę by złapał mnie za rękę ale tak bardzo bałam się powiedzieć to na głos... uświadomić samej sobie co się dzieje ... Poważna rozmowa pomaga :) Dużo sie dowiedziałam... Znamy się teraz jeszcze lepiej a jeszcze tyle przed nami ...
Jest jeszcze trochę niejasności gdzieś w zakamarkach mojego umysłu i na dnie mojego serca ale wszystko przyjdzie z czasem. Nie będę się śpieszyć bo po co ? Mamy przed sobą całe życie : te ciężkie chwile które przyjdą i te piękne które nas odwiedzają.
Czasami trzeba usiąść obok i czyjąś dłoń zamknąć w swojej dłoni, wtedy nawet łzy będą smakować jak szczęście.
Kocham ...
Nie mogę pozwolić sobie na to by być z tobą ... ale równie bardzo nie mogę pozwolić nam być osobno ... jesteśmy dla siebie stworzeni i nawet jeśli twierdzisz ze po TYM WSZYSTKIM nic się nie zmieni to troszkę się mylisz... sam fakt ze nazwałam swoje uczucia zmienia wiele ... zmieniła się moja świadomość ... światopogląd... Zmienił się mój pogląd na Ciebie i fakt że nie pozwolę podrywać Cię pierwszej lepszej lasce... Jesteś miłością mojego życia i wiem że to właśnie z tobą się zestarzeje ... nie wiem tylko jak być teraz razem ... musimy poczekać ... wyszaleć się ... zrozumieć... Musimy się pokochać tak zupełnie .. tak prawdziwie ...
Ja mam jeszcze tyle pytań ...
Ja mam jeszcze tyle pytań ...
czwartek, 28 lutego 2013
Czas...
Dajmy sobie czas... parę chwil... parę dni...
Nieubłaganie kilka dni zamieniło się w tygodnie... Niechętnie podejrzewam ze będzie to trwać miesiące a nawet zahaczy o lata, dekadę a potem wiek...
Zapomnimy o sobie...
Zapomnimy o rzeczach które nas łączyły, choć pewnie odrobinkę dłużej będziemy pamiętać te które podzieliły naszą relację... O głuchym krzyku który jeszcze wydobywa się z mojego serca choć już nie tak intensywnie jak kiedyś...
Moje serce już nie łka błagając o powrót... teraz patrzy w przeszłość i wspomina... nie docieka czyja wina... (już dawno przestało) Zostało posklejane choć już zawsze będzie niekompletne...
Trochę jak emocjonalna kaleka pełna strachu i obaw zaczynam żyć w przekonaniu że kiedyś zapomnimy... Że kiedyś ja zapomnę...
Ty jesteś szczęśliwy... znalazłeś miłość, wsparcie, radość, przyjaciółkę i kochankę... Cieszę się choć skrywam żal...
Ale nikt nie zarzuci mi że się nie cieszę z Twojego szczęścia...
Ja odkrywam moje... w drugim człowieku... w prawdziwej przyjaźni... I chcę spróbować jeszcze raz bo to moje serce choć wybrakowane zaczęło tętnić nową... silną wiarą w życie w ludzi i w miłość ...
Nieubłaganie kilka dni zamieniło się w tygodnie... Niechętnie podejrzewam ze będzie to trwać miesiące a nawet zahaczy o lata, dekadę a potem wiek...
Zapomnimy o sobie...
Zapomnimy o rzeczach które nas łączyły, choć pewnie odrobinkę dłużej będziemy pamiętać te które podzieliły naszą relację... O głuchym krzyku który jeszcze wydobywa się z mojego serca choć już nie tak intensywnie jak kiedyś...
Moje serce już nie łka błagając o powrót... teraz patrzy w przeszłość i wspomina... nie docieka czyja wina... (już dawno przestało) Zostało posklejane choć już zawsze będzie niekompletne...
Trochę jak emocjonalna kaleka pełna strachu i obaw zaczynam żyć w przekonaniu że kiedyś zapomnimy... Że kiedyś ja zapomnę...
Ty jesteś szczęśliwy... znalazłeś miłość, wsparcie, radość, przyjaciółkę i kochankę... Cieszę się choć skrywam żal...
Ale nikt nie zarzuci mi że się nie cieszę z Twojego szczęścia...
Ja odkrywam moje... w drugim człowieku... w prawdziwej przyjaźni... I chcę spróbować jeszcze raz bo to moje serce choć wybrakowane zaczęło tętnić nową... silną wiarą w życie w ludzi i w miłość ...
Chcę być lepsza przy kimś innym.
środa, 27 lutego 2013
Chcę wiedzieć...
"Nie interesuje mnie, czym się trudnisz.
Chcę wiedzieć nad czym bolejesz i czy śmiesz marzyć o spotkaniu z tym, za czym tęskni twoje serce.
Nie interesuje mnie, ile masz lat.
Chcę wiedzieć, czy gotów jesteś wyjść na głupca dla miłości, dla
marzeń, dla przygody, jaką jest życie.
Nie interesuje mnie, jakie planety zrównują się z twoim księżycem.
Chcę wiedzieć, czy dotknąłeś środka własnego smutku; czy zdradzony otwarłeś się, czy skurczyłeś się i zamknąłeś w sobie
ze strachu przed dalszym cierpieniem!
Chcę wiedzieć, czy potrafisz siedzieć z bólem, moim lub twoim, nie
poruszając się, by go ukryć, stłumić lub uleczyć.
Pragnę wiedzieć, czy możesz współistnieć z radością, moją lub swoją; czy umiesz zapamiętać się w tańcu i pozwolić, by ekstaza wypełniła cię po czubki palców dłoni i stóp, nie każąc zachowywać ostrożności, myśleć realistycznie czy pamiętać o ograniczeniach kondycji ludzkiej.
Nie interesuje mnie, czy opowiadasz mi prawdziwą historię.
Chcę wiedzieć, czy potrafisz rozczarowywać innych, aby pozostać
wiernym sobie; czy umiałbyś znieść oskarżenie o zdradę i nie zdradzić własnej duszy.
Chcę wiedzieć, czy potrafisz zaufać, a zatem i być godnym zaufania.
Chcę wiedzieć, czy potrafisz dostrzec piękno, nawet gdy
nie co dzień jest ładna pogoda, i czy umiesz wywodzić swoje życie z obecności Boga.
Chcę wiedzieć, czy potrafisz żyć z porażką, nie tylko swoją, stanąć nad brzegiem jeziora i do srebrnego księżyca krzyczeć: "Tak!"
Nie interesuje mnie, gdzie mieszkasz i ile masz pieniędzy.
Chcę wiedzieć, czy umiesz wstać po nocy żalu i rozpaczy, wyczerpany, zbity jak pies, i robić, co trzeba, dla swoich dzieci.
Nie interesuje mnie, kim jesteś, skąd się tu wziąłeś.
Chcę wiedzieć, czy staniesz ze mną w środku ognia i nic cofniesz się.
Nie interesuje mnie, gdzie, jakie i u kogo pobierałeś nauki.
Chcę wiedzieć, co cię podtrzymuje od środka, gdy wszystko inne odpada.
Chcę wiedzieć, czy umiesz być sam ze sobą; i czy naprawdę lubisz tego, z którym przestajesz w chwilach pustki."
Chcę wiedzieć nad czym bolejesz i czy śmiesz marzyć o spotkaniu z tym, za czym tęskni twoje serce.
Nie interesuje mnie, ile masz lat.
Chcę wiedzieć, czy gotów jesteś wyjść na głupca dla miłości, dla
marzeń, dla przygody, jaką jest życie.
Nie interesuje mnie, jakie planety zrównują się z twoim księżycem.
Chcę wiedzieć, czy dotknąłeś środka własnego smutku; czy zdradzony otwarłeś się, czy skurczyłeś się i zamknąłeś w sobie
ze strachu przed dalszym cierpieniem!
Chcę wiedzieć, czy potrafisz siedzieć z bólem, moim lub twoim, nie
poruszając się, by go ukryć, stłumić lub uleczyć.
Pragnę wiedzieć, czy możesz współistnieć z radością, moją lub swoją; czy umiesz zapamiętać się w tańcu i pozwolić, by ekstaza wypełniła cię po czubki palców dłoni i stóp, nie każąc zachowywać ostrożności, myśleć realistycznie czy pamiętać o ograniczeniach kondycji ludzkiej.
Nie interesuje mnie, czy opowiadasz mi prawdziwą historię.
Chcę wiedzieć, czy potrafisz rozczarowywać innych, aby pozostać
wiernym sobie; czy umiałbyś znieść oskarżenie o zdradę i nie zdradzić własnej duszy.
Chcę wiedzieć, czy potrafisz zaufać, a zatem i być godnym zaufania.
Chcę wiedzieć, czy potrafisz dostrzec piękno, nawet gdy
nie co dzień jest ładna pogoda, i czy umiesz wywodzić swoje życie z obecności Boga.
Chcę wiedzieć, czy potrafisz żyć z porażką, nie tylko swoją, stanąć nad brzegiem jeziora i do srebrnego księżyca krzyczeć: "Tak!"
Nie interesuje mnie, gdzie mieszkasz i ile masz pieniędzy.
Chcę wiedzieć, czy umiesz wstać po nocy żalu i rozpaczy, wyczerpany, zbity jak pies, i robić, co trzeba, dla swoich dzieci.
Nie interesuje mnie, kim jesteś, skąd się tu wziąłeś.
Chcę wiedzieć, czy staniesz ze mną w środku ognia i nic cofniesz się.
Nie interesuje mnie, gdzie, jakie i u kogo pobierałeś nauki.
Chcę wiedzieć, co cię podtrzymuje od środka, gdy wszystko inne odpada.
Chcę wiedzieć, czy umiesz być sam ze sobą; i czy naprawdę lubisz tego, z którym przestajesz w chwilach pustki."
poniedziałek, 25 lutego 2013
Klin klinem ?
hmmm... Co by tu powiedzieć ? Jak opisać ?
Czuję się winna... Ale nie umiem dokładnie określić dlaczego.
Nie umiem tego wszystkiego ubrać w słowa.
Boję się nowej miłości ?
A może uroiłam sobie że rodzi sie coś nowego?
W mojej głowie? (bo jeszcze nie w sercu)
Czuję się winna... Ale nie umiem dokładnie określić dlaczego.
Nie umiem tego wszystkiego ubrać w słowa.
Boję się nowej miłości ?
A może uroiłam sobie że rodzi sie coś nowego?
W mojej głowie? (bo jeszcze nie w sercu)
Już od dłuższego czasu chciałabym się dowiedzieć czy warto?
Czy wgl coś sie dzieje?
Czy wgl coś sie dzieje?
Nie chciałabym zaklejać pustki kimś kto jest dla mnie najważniejszym na świecie...
Wole poczekać na samoistny rozwój sytuacji (?)
Wole sie wyleczyć i zacząś całkowicie od zera...
Jeśli bede z kimś żeby zapomnieć to mimowolnie zbuduje cos na przeszłości...
A tego nie chcę
Tyle że czuje że to wszystko jest tak prawdziwe i tak inne.
Tak nowe choć nierealne...
Przy nim chce sie uśmiechać ...
Przy nim żyję inaczej... lepiej.
Przy nim żyję inaczej... lepiej.
On się mną opiekuje...
On sie o mnie troszczy i martwi...
Czy coś się rodzi?
Nie mam pojęcia ale zaczekam..
Będę obserwować rozwój wydarzeń.....
sobota, 23 lutego 2013
Dziś sobie na to pozwolę...
Czy da się wgl zapomnieć ? Zapomnieć o uczuciach i chwilach? Zapomnieć o uśmiechu i miękkich kolanach ? O pocałunku i chwili gdy nasze dłonie się dotykały a ciała były stanowczo za blisko ?
Może to jest właśnie proces zdrowienia ? Może musi być gorzej żeby było lepiej... postanowiłam ze dzisiaj pozwolę sobie płakać... i się załamać... poczuć tą pustkę którą po sobie zostawił... Poczuć ja w sercu, w mięśniach, w kościach... Ta pustka jest wszędzie i mnie ogarnia... całą... pali mnie żywcem.
A może trzeba stare wspomnienia przepędzić nowymi? Może trzeba siebie pozwolić na ruszenie naprzód ? Tylko jak? Marzy mi się pokochać kogoś innego tak jak GO kochałam i gdy mi się wydaje że to jest możliwe i jedyną przeszkodą która stoi mi na drodze jest czas który trzeba przetrwać by się zakochać to nagle: wspomnienia, sny, pustka... ogarniają mnie i śmieją mi się w twarz... To tak jakby dostać bardzo mocnego sierpowego od zawodowca.
Gdyby ktoś kochał mnie tak ja ja kochałam go... to byłabym najszczęśliwszą osobą na Ziemi bo nie dało się już bardziej... Bo to była ta PRAWDZIWA miłość która zawsze gdzieś będzie trwać... Jasne że będziemy tego żałować... oboje. Mam nadzieje ze mi przejdzie... I mam nadzieje że po kilku latach ON tu wejdzie i przeczyta jak mógł być kochany i jak już nigdy nie będzie i co stracił... jaki był głupi i naiwny. I będzie mu żal i dostrzeże że była dziewczyna która za wszelką cenę chciała być przy nim...
Jutro zacznę nowy dzień ale dzisiaj będę płakać ... długo i głośno żeby to z siebie wyrzucić... DZISIAJ sobie na to pozwolę.
Może to jest właśnie proces zdrowienia ? Może musi być gorzej żeby było lepiej... postanowiłam ze dzisiaj pozwolę sobie płakać... i się załamać... poczuć tą pustkę którą po sobie zostawił... Poczuć ja w sercu, w mięśniach, w kościach... Ta pustka jest wszędzie i mnie ogarnia... całą... pali mnie żywcem.
A może trzeba stare wspomnienia przepędzić nowymi? Może trzeba siebie pozwolić na ruszenie naprzód ? Tylko jak? Marzy mi się pokochać kogoś innego tak jak GO kochałam i gdy mi się wydaje że to jest możliwe i jedyną przeszkodą która stoi mi na drodze jest czas który trzeba przetrwać by się zakochać to nagle: wspomnienia, sny, pustka... ogarniają mnie i śmieją mi się w twarz... To tak jakby dostać bardzo mocnego sierpowego od zawodowca.
Gdyby ktoś kochał mnie tak ja ja kochałam go... to byłabym najszczęśliwszą osobą na Ziemi bo nie dało się już bardziej... Bo to była ta PRAWDZIWA miłość która zawsze gdzieś będzie trwać... Jasne że będziemy tego żałować... oboje. Mam nadzieje ze mi przejdzie... I mam nadzieje że po kilku latach ON tu wejdzie i przeczyta jak mógł być kochany i jak już nigdy nie będzie i co stracił... jaki był głupi i naiwny. I będzie mu żal i dostrzeże że była dziewczyna która za wszelką cenę chciała być przy nim...
Jutro zacznę nowy dzień ale dzisiaj będę płakać ... długo i głośno żeby to z siebie wyrzucić... DZISIAJ sobie na to pozwolę.
piątek, 22 lutego 2013
Było minęło ?
Śnił mi się dzisiaj ... Co tu więcej pisać ? Nie rozmawialiśmy wg...l ale przyjechał do mnie i był przy mnie a ja czułam że jest we właściwym miejscu. Czułam ze moje miejsce jest przy nim a jego przy mnie. Chciałabym już zapomnieć... zwłaszcza że znalazłam kogoś kto zasługuje na moją miłość, na mój czas, troskę i uczucie. I co z tego ? Mam tego kogoś i kocham go całym sercem tyle że jak przyjaciela. Ale to dobrze :) Mam najwspanialszego przyjaciela na świecie ! Choć ubolewam że z poprzednim mi się nie udało a żywiłam do niego mocniejsze uczucie. Teraz chce być szczęśliwa! I chcę żeby już nikt niepożądany mi się nie śnił! Żebym sie uwolniła od uczucia które we mnie gnije. Od tej spleśniałej miłości która gdzieś na dnie mojego serca się rozkłada i zostawia tylko sam smród...
I dlaczego nie mogę powiedzieć
że to co było to minęło ?
środa, 20 lutego 2013
Nie ma powrotu (?)
Są takie chwile ze chciałabym zapomnieć o wszystkim co było źle... O tym że wszystko co się działo to zakończony rozdział .. rzucić dumę w kąt i pójść do niego tak jak stoję... Chciałabym go mocno przytulić i zapytać się o to, co my właściwie robimy(?) ... przecież ja go potrzebuję... przecież on ZAWSZE jest mi potrzebny... I cierpię.. Czasem mam ochotę paść na kolana i błagać żeby było tak jak kiedyś... Wtedy gdy było nam ze sobą dobrze ... Ale nie... Oboje wiedzieliśmy ze to nigdy nie wróci i oboje wiedzieliśmy ze to wszystko jest stracone. Dlatego już nie rozmawiamy (choć przestaliśmy rozmawiać chyba długo długo wcześniej) Dlatego nie ma żadnych NAS. Czasem ciężko mi uwierzyć że oboje jesteśmy tak żałośni że nie umieliśmy o to walczyć. Ale czy mogłam się starać bardziej... (?) Nie wiem ... Nie mam pojęcia czy się dało... Czy to by przyniosło jakikolwiek zamierzony skutek. I zaczynam myśleć... I widzę że pod warstwą tęsknoty są niezmierzone pokłady żalu. I przypominam sobie że czułam się jak zabawka. Że miałam dziwne wrażenie że nigdy tak do końca nie byłam mu potrzebna.
Potem przychodzi taki czas że zaczynam myśleć o kimś innym (o kimś bardzo konkretnym) I jest mi przykro że zaśmieciłam sobie głowę i serce kimś takim jak tamten... kimś kto nigdy nie chciał mnie zrozumieć i kimś przez kogo nie czułam się szanowana i doceniana. A potem znowu padłabym na kolana i błagała żebym było tak jak kiedyś... bo choć z perspektywy czasu widzę, że byłam zabawką to w tamtych chwilach byłam szczęśliwa... pełna nadziei, jedyna na świecie. Wierzyłam w niego (że jest cudowny, wspaniały, dojrzały, inteligentny i najlepszy) I chciałabym żeby to mogło jeszcze trwać dzień lub dwa... Tylko tyle... żyć jeszcze jeden jedyny dzień w przekonaniu że dla niego coś znaczę... Nie chce patrzeć na niego tak jak go teraz widzę. Nie chce niszczyć sobie wizji zakochanej dziewczynki która we mnie jest, że on jest tym jedynym księciem na białym koniu.
Potem przychodzi taki czas że zaczynam myśleć o kimś innym (o kimś bardzo konkretnym) I jest mi przykro że zaśmieciłam sobie głowę i serce kimś takim jak tamten... kimś kto nigdy nie chciał mnie zrozumieć i kimś przez kogo nie czułam się szanowana i doceniana. A potem znowu padłabym na kolana i błagała żebym było tak jak kiedyś... bo choć z perspektywy czasu widzę, że byłam zabawką to w tamtych chwilach byłam szczęśliwa... pełna nadziei, jedyna na świecie. Wierzyłam w niego (że jest cudowny, wspaniały, dojrzały, inteligentny i najlepszy) I chciałabym żeby to mogło jeszcze trwać dzień lub dwa... Tylko tyle... żyć jeszcze jeden jedyny dzień w przekonaniu że dla niego coś znaczę... Nie chce patrzeć na niego tak jak go teraz widzę. Nie chce niszczyć sobie wizji zakochanej dziewczynki która we mnie jest, że on jest tym jedynym księciem na białym koniu.
sobota, 16 lutego 2013
A. Mickiewicz ''Do M''
Wiersz który pokochałam od pierwszej strofy...
Mickiewicz nigdy do mnie nie przemawiał dlatego gdy znalazłam ten tekst to byłam bardzo zaskoczona.
Sami oceńcie jak chcecie :)
Precz z moich oczu!... posłucham od razu,
Precz z mego serca!... i serce posłucha,
Precz z mej pamięci!... nie tego rozkazu
Moja i twoja pamięć nie posłucha.
Jak cień tym dłuższy, gdy padnie z daleka,
Tym szerzej koło żałobne roztoczy, -
Tak moja postać, im dalej ucieka,
Tym grubszym kirem twą pamięć pomroczy.
Na każdym miejscu i o każdej dobie,
Gdziem z tobą płakał, gdziem się z tobą bawił,
Wszędzie i zawsze będę ja przy tobie,
Bom wszędzie cząstkę mej duszy zostawił.
Czy zadumana w samotnej komorze
Do arfy zbliżysz nieumyślną rękę,
Przypomnisz sobie: właśnie o tej porze
Śpiewałam jemu tę samę piosenkę.
Czy grają w szachy, gdy pierwszymi ściegi
Śmiertelna złowi króla twego matnia,
Pomyślisz sobie: tak stały szeregi,
Gdy się skończyła nasza gra ostatnia.
Czy to na balu w chwilach odpoczynku
Siędziesz, nim muzyk tańce zapowiedział,
Obaczysz próżne miejsce przy kominku,
Pomyślisz sobie: on tam ze mną siedział.
Czy książkę weźmiesz, gdzie smutnym wyrokiem
Stargane ujrzysz kochanków nadzieje,
Złożywszy książkę z westchnieniem głębokiem,
Pomyślisz sobie: ach! to nasze dzieje...
A jeśli autor po zawiłej probie
Parę miłośną na ostatek złączył,
Zagasisz świecę i pomyślisz sobie:
Czemu nasz romans tak się nie zakończył?...
Wtem błyskawica nocna zamigoce:
Sucha w ogrodzie zaszeleszczy grusza
I puszczyk z jękiem w okno zalopoce...
Pomyślisz sobie, że to moja dusza.
Tak w każdym miejscu i o każdej dobie,
Gdziem z tobą płakał, gdziem się z tobą bawił,
Wszędzie i zawsze będę ja przy tobie,
Bom wszędzie cząstkę mej duszy zostawił.
Mickiewicz nigdy do mnie nie przemawiał dlatego gdy znalazłam ten tekst to byłam bardzo zaskoczona.
Sami oceńcie jak chcecie :)
Precz z moich oczu!... posłucham od razu,
Precz z mego serca!... i serce posłucha,
Precz z mej pamięci!... nie tego rozkazu
Moja i twoja pamięć nie posłucha.
Jak cień tym dłuższy, gdy padnie z daleka,
Tym szerzej koło żałobne roztoczy, -
Tak moja postać, im dalej ucieka,
Tym grubszym kirem twą pamięć pomroczy.
Na każdym miejscu i o każdej dobie,
Gdziem z tobą płakał, gdziem się z tobą bawił,
Wszędzie i zawsze będę ja przy tobie,
Bom wszędzie cząstkę mej duszy zostawił.
Czy zadumana w samotnej komorze
Do arfy zbliżysz nieumyślną rękę,
Przypomnisz sobie: właśnie o tej porze
Śpiewałam jemu tę samę piosenkę.
Czy grają w szachy, gdy pierwszymi ściegi
Śmiertelna złowi króla twego matnia,
Pomyślisz sobie: tak stały szeregi,
Gdy się skończyła nasza gra ostatnia.
Czy to na balu w chwilach odpoczynku
Siędziesz, nim muzyk tańce zapowiedział,
Obaczysz próżne miejsce przy kominku,
Pomyślisz sobie: on tam ze mną siedział.
Czy książkę weźmiesz, gdzie smutnym wyrokiem
Stargane ujrzysz kochanków nadzieje,
Złożywszy książkę z westchnieniem głębokiem,
Pomyślisz sobie: ach! to nasze dzieje...
A jeśli autor po zawiłej probie
Parę miłośną na ostatek złączył,
Zagasisz świecę i pomyślisz sobie:
Czemu nasz romans tak się nie zakończył?...
Wtem błyskawica nocna zamigoce:
Sucha w ogrodzie zaszeleszczy grusza
I puszczyk z jękiem w okno zalopoce...
Pomyślisz sobie, że to moja dusza.
Tak w każdym miejscu i o każdej dobie,
Gdziem z tobą płakał, gdziem się z tobą bawił,
Wszędzie i zawsze będę ja przy tobie,
Bom wszędzie cząstkę mej duszy zostawił.
wtorek, 12 lutego 2013
WoW
Jestem w ciężkim szoku i strasznie zaskoczona ...
no tego to się absolutnie nie spodziewałam ...
Więc było tak ... Chciałam mieć własny zespół ... kolega też o tym myślał wiec się zgadaliśmy... szybko zgarnęliśmy dość fajną ekipę i całkiem dobrych muzyków (było spoko) tylko przed nami stał jeden ( zapewne pierwszy z pierwszych) problem ... Co będziemy grać? Owszem każdy z nas kocha muzykę .. każdy z nas jest uzdolniony i niewątpliwie ma ogromny talent i każdy marzy o graniu. Tyle ze KAŻDY z nas słucha innej muzyki...
Ja? Śpiewam ballady... ckliwe piosenki o miłości ... (to mi wychodzi najlepiej... do tego mam głos)
Perkusista - Zdecydowanie rock :D
Perkusista - Zdecydowanie rock :D
Basista - Metal :)
Klawisz - Reggae :P
Mamy jeszcze rapera :>
No i oczywiście 2 gitary (wstyd się przyznać ale czego oni słuchają to nie wiem )
Po ciężkich dyskusjach, wyborach i naradach... po milionach ankiet i tysiącach głosowań wybraliśmy kawałek... jeden prosty kawałek (tak na początek) In The End :D Nie każdy słucha czegoś takiego i chyba do końca nie jest to klimat nikogo z nas ale musieliśmy od czegoś zacząć :)
Po ciężkich dyskusjach, wyborach i naradach... po milionach ankiet i tysiącach głosowań wybraliśmy kawałek... jeden prosty kawałek (tak na początek) In The End :D Nie każdy słucha czegoś takiego i chyba do końca nie jest to klimat nikogo z nas ale musieliśmy od czegoś zacząć :)
Szło nam dobrze...Na którejś z prób usiadłam sobie z boku i zaczęłam brzdąkać na gitarze (tajemnicą nie jest że pisze teksty do jakichś prostych akordów) I chłopaki to podchwycili ... przyłączyła sie perkusja... klawisz, bas, gitara... Zaczęłam śpiewać... Poczułam się zajebiście ... Normalnie jak w jakimś disnejowskim filmie w którym nikt nie zna piosenki, wszyscy wiedzą co grać i wychodzi hit :)
Mamy to :D
A ja jestem z siebie taka dumna :)
Może wreszcie coś przyniesie mi radość na dużej :)
Trzymajcie kciuki :) Utalentowanych ludzi mam ale potrzebuje dużo szczęścia... nowych tekstów i systematyczności :)
I jeszcze nazwa zespołu by się przydała :P
Może wreszcie coś przyniesie mi radość na dużej :)
Trzymajcie kciuki :) Utalentowanych ludzi mam ale potrzebuje dużo szczęścia... nowych tekstów i systematyczności :)
I jeszcze nazwa zespołu by się przydała :P
sobota, 9 lutego 2013
A wszystko przez "męską dumę"?
''Oddech weź,
już najgorsze jest za tobą...
w końcu gdzieś...
będzie lepiej daje słowo.
Nie bój się.
Uwierz w siebie masz już wszystko,
poczuj więc że przed tobą cała przyszłość.''
Nie wiem na jakiej zasadzie działa "męska duma".
Czasem myślę ze was ogranicza i paraliżuje...
Jak mam spojrzeć na taką wypowiedź : ''to się nie zmieni... wiem, zrobiłem źle. Mimo tego iż wiem że nic się nie poprawi to czuje ze WYPADA mi przeprosić.'' Czy może mi ktoś powiedzieć co to są wgl za przeprosiny? One są wgl ważne ? Mi się wydaje ze ta wypowiedź jest sprzeczna i niezgodna z definicja przeprosin. Takie mam wrażenie.
Nie umiem sobie wyobrazić ze mój przyjaciel mówi mi że czuje się jak bezwartościowy przedmiot gdy robię "coś" lub "stwarzam jakieś sytuacje" A ja mu mówię ze to się nie zmieni ale jest najważniejszą osobą w moim życiu(zaraz po rodzinie) ... jak można pozwolić najważniejszej osobie w swoim życiu czuć się w TAKI sposób ? To jest dla mnie nie do ogarnięcia... Nie umiem tego pojąć a co dopiero zrozumieć ... Chyba potrzebuje albo jakich drastycznych zmian albo niech mnie zamkną w izolatce bo nie zniosę gdy ludzie będą mnie tak zawodzić.
Nie umiem sobie wyobrazić ze mój przyjaciel mówi mi że czuje się jak bezwartościowy przedmiot gdy robię "coś" lub "stwarzam jakieś sytuacje" A ja mu mówię ze to się nie zmieni ale jest najważniejszą osobą w moim życiu(zaraz po rodzinie) ... jak można pozwolić najważniejszej osobie w swoim życiu czuć się w TAKI sposób ? To jest dla mnie nie do ogarnięcia... Nie umiem tego pojąć a co dopiero zrozumieć ... Chyba potrzebuje albo jakich drastycznych zmian albo niech mnie zamkną w izolatce bo nie zniosę gdy ludzie będą mnie tak zawodzić.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


