sobota, 11 maja 2013

Warto?

Chyba wróciłam... Z nowym żalem do ludzi i do siebie samej...
Napisał ze gdybym GO nie poznała to nie byłoby problemu (ja nie miałabym problemu i całego tego śmiesznego dramatu w którym on jest całym centrum). I pewnie ma racje bo to jest dość logiczne  tyle ze są setki ale...  Gdybym go nie poznała na pewno bym tak nie cierpiała... nie płakałabym po nocach i pewnie miałabym całe serce aczkolwiek wtedy bym nie wiedziała co to miękkie kolana, prawdziwy pocałunek, miłość... Nie zaczęłabym pisać, nie wiedziałabym co to znaczy czekać na kogoś tak bardzo i tęsknić za kimś każdego dnia od nowa. Nie wiedziałabym co to znaczy cieszyć się z każdej jednej chwili spędzonej z jedna konkretną osoba która nie umie tego odwzajemnić.
Choć z drugiej strony gdyby nie wiedziała tego czego teraz wiem że bym nie wiedziała wcale nie było by mi przykro, prawda? Pewnie umiałabym się szczerze uśmiechać. Umiałabym po prostu żyć... Czyż nie ?

Ale warto sie zastanawiać jak by wyglądało moje zycie gdybym go nie poznała ? Jest sens? Nic nie zmienię... nie umiem się od niego uwolnić wiec całe życie będę obok niego. I będę czerpać z tego jak najwięcej korzyści choć czasem jest Ciężko... Może jestem masochistką... A może po prostu nie umiem być daleko ?


niedziela, 5 maja 2013

Niech zniknie cały świat.

Napływ myśli mnie powoli zabijał... (ironiczne). Nie umiałam się skupić a jedyne o czym marzyłam to przestać myśleć... Bałam się .. bałam się ze coś się stanie... Mam dziwne wrażenie i jakąś gorzką wdzięczność w sercu że gdyby nie wczorajsza nocna rozmowa z pewnym człowiekiem dziś by mnie tu nie było... Przerósł mnie fakt że nigdy w życiu nie spełnię moich marzeń... że nie jestem w stanie walczyć. Nie mogę... Nic nie chcę, na niczym mi nie zależy... Przestałam nawet marzyć i śnić... nie mam ochoty śpiewać ani pisać. Nie umiem wstać z łóżka i udawać ze oddychanie jest rzeczą naturalną... że umiem prawidłowo funkcjonować. Myślę tylko o jednej rzeczy... I te myśli mnie przerażają. Nie chcę się tutaj użalać nad sobą ale w sumie gdzie indziej ? Chyba przestałam sobie radzić. Przestałam nawet chcieć sobie radzić.  W jednej chwili nie czuję nic a w drugiej czuje wszystko. Zaczęłam rozumieć pewne życiowe sytuacje które kiedyś były dla mnie niejasne... Rozumiem co to znaczy być nieszczęśliwym... A może raczej nigdy tego szczęścia nie zaznać... Być wypranym z uczuć i emocji. Być pustym i bezwartościowym opakowaniem dla czegoś co odeszło.


środa, 1 maja 2013

Krzywa rzeczywistość...

-Za co jesteś zła?
-Nie jestem zła!
-No przecież widzę ... coś jest nie tak...
-Wszystko jest tak jak ZAWSZE być powinno...


Wczoraj... ten świat miał więcej barw... był tak radosny... każdy delikatny podmuch wiatru zdawał się być przyjemny i rześki... Miał kolor szczęścia i radości... A niebo? W jakim kolorze wczoraj było MOJE niebo ? Ktoś głośno krzyknął że jest błękitne a ja patrząc w górę wiedziałam że w życiu nie słyszałam większej bzdury... Bo moje niebo miało kolor miłości... tak... Dokładnie, było w kolorze miłości z delikatną domieszką żalu który przecież zawsze towarzyszy temu uczuciu.... Siedziałam na schodach wśród przyjaciół i wdychałam każdą z barw po kolei... Te wszystkie barwy dawały mi jakąś moc dzieki której czułam sie dobrze .. a nawet lepiej niż wcześniej ... dużo lepiej


Czerwonypomarańczowyżółtyzielonyniebieskifioletowyróżowybiałysrebrnyzłoty  


Te wszystkie barwy dawały mi jakąś moc dzieki której czułam sie dobrze .. a nawet lepiej niż wcześniej ... dużo lepiej... Zapach tych barw był oszałamiający... Piękny i kuszący...

-Agnieszka!
-Co?

I nagle wszystko wróciło do normy ... szaro-błękitne niebo stało się aż nazbyt realne... Słońca brak... W powietrzu dało się poczuć zapach zgnilizny mieszany z jakąś tanią perfumą gościa który przed chwilą przechodził i jeszcze paskudny odór moczu i potu unoszący sie w tych ruinach. Swiat przestał być taki szczęśliwy i radosny i przestałam odczuwać na skórze aksamitny dotyk miłość...

Trzeba zrobić tak żeby to wszystko wróciło i skrzywiło mi obraz rzeczywistości... Tyle że tym razem już wiem ja to trzeba zrobić...






poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Bawię się świetnie... nie zatrzymuj mnie...



Czy wy też w tej nucie dostrzegacie desperackie wołanie o pomoc ? 
Między cynicznymi słowami da się wyczytać rozpaczy i ból. 
A możne jestem przewrażliwiona na punkcie takich rzeczy...


Chciałabym powiedzieć ze jeżeli kobieta milczy to robi to z reguły głośno i dobitnie nie bez powodu nawet jeśli twierdzi ze wszystko jest ok... A jeśli mówi że teraz wszystko jest tak jak być powinno to znaczy ze wszystko sie wali... Weźcie to pod uwagę...

niedziela, 28 kwietnia 2013

W samotności

W samotności pomiędzy wszystkimi ludźmi którzy mnie otaczają i wciąż czegoś ode mnie chcą ... Czasem mam dość. Kiedyś za wszelką cenę chciałam być niezależna i wolna. Teraz mam więcej wolności niż bym tego autentycznie chciała. Można się uwolnić od wolności ? Tylko że już chyba jestem od niej uzależniona... Chcę sama decydować o swoim życiu a jednocześnie potrzebuję kogoś kto pokaże mi gdzie iść może nawet z kim(?). Takie sprzeczności nie dają mi spokoju...Takie sprzeczności gdzieś we mnie tkwią i mną miotają. Chciałabym dać wszystkim ludziom szczęście. Dzielić sie uśmiechem i być przy tym sama szczęśliwą. Tyle ze sama tego uśmiechu znaleźć nie umiem a co dopiero obdarowywać nim innych. Gdy idzie się ulica przez miasto to widać... mało kto się uśmiecha... Czy ludzie są szczęśliwi ? Czy w naszej społeczności jest coś takiego jak szczęście ? A możne sami szukamy sobie problemów ?  Może po prostu lubimy być nieszczęśliwi... ?



Tak całkiem z innej beczki... Oczywiście temat rzeka i jesteś świadoma że nie ma jednoznacznej odpowiedzi ale jestem też ciekawa co wy o tym myślicie ... Istnieje przyjaźń damsko-męska? Temat wałkowany chyba od początku ludzkości... mam swoje zdanie na ten temat aczkolwiek są dni gdy myślę inaczej... Powiedzmy ze jestem pewna że nie istnieje tyle że jest możliwość że się mylę (?)


"Jeden ciepły szept, jedna noc i jeden dzień,
pocałunek zmienił mnie
Jeden zwykły gest zmienił wszystko tak
Byś uwierzył w nas

Ta noc miała trwać[...]
Lecz ten dzień zaskoczył nas."
~Zostań tu Diffriends~





środa, 24 kwietnia 2013

(?)

Kiedyś trzeba powiedzieć sobie dość... tylko kiedy ? Czasem nie wiem co jest rzeczywistością a co dzieje się naprawdę ... Czy uczucie jest prawdziwe czy to tylko nasze urojenia... Nie wiem  już czy to miłość czy może tylko wybór...  Do tego wszystkie romanse... Jak długo można prowadzić otwarty związek i być wiernym swojej miłości ? Swoim wyborom ? Właśnie tego nie wiem ... Czuję się zagubiona i mam wrażenie że z dnia na dzień gubię się coraz bardziej i nawet już nie jestem pewna czy ja wgl chcę się odnaleźć ... mam takie dni kiedy potrzebuje żeby ktoś po prostu przy mnie był ... czasem chce z kimś rozmawiać godzinami... Są chwilę kiedy pragnę czułych pocałunków, delikatnego dotyku dłoni... a jeszcze kiedy indziej potrzebuję faceta który będzie się zachowywał jakbym była jego własnością .. Żałuję ze nie może być to jeden człowiek... Że ten jedyny nie może być wszystkim tym czego potrzebuję :(
Nie może (?) A może nie chce ... (?)
Brnę coraz bardziej... coraz szybciej w świat w którym nie powinno mnie być a jestem w nim cała i tam jest wygodne... genialne wręcz wolne miejsce dla mnie ... Może nie jest moje ale zaczynam pasować do tego wszystkiego idealnie...
Szaleć to szaleć ale gdzie są jakieś granice ? Kto powie mi dość? Czy za jakiś czas będzie osoba która jeszcze dziś ma siłę/moc by to wszystko przerwać... zakończyć (?)



środa, 17 kwietnia 2013

Za dwa dni koncert !
Czekam na niego od początku grudnia :)
Wcale nie dlatego ze uwielbiam Ellie Goulding bo jak dla mnie dziewczyna jest bez większej rewelacji ale ... Jadę na ten koncert z NIM :)
Jeśli jego jakieś malutkie marzenia mogą się spełniać dzięki mnie to i ja czuje się w jakiś sposób spełniona. Miałam takie szatańskie i skomplikowane plany na ten dzień (stwierdziłam że albo mnie pocałuje albo nic już z nas nigdy nie będzie)  a tu wszystko tak dobrze się ułożyło ze nie muszę już nic planować :)
Czasem to wszystko mnie zadziwia i zaskakuje...

Tak więc Ellie przybywamy !



wtorek, 16 kwietnia 2013

Następny wybór... MÓJ !

Żyję jakby na pół jawie... wiem że się obudzę... wiem że powinnam cierpieć... właśnie teraz, ale nic takiego się nie dzieje... może przekroczyłam pewne granice ? Może już bardziej się nie dało więc moje serce to po prostu to wszystko olało ? Bo to nie jest tak ze przestałam wraz z cierpieniem czuć miłość czy radość... Może nauczyłam się żyć bez niego ? Jeszcze wczoraj chciałam żeby za wszelką cenę został przy mnie a dzisiaj już jestem zakochana w kimś innym... Jak to możliwe? Pomyliłam uczucie wiecznego strachu o swoje stargane uczucia z miłością ? Tak bardzo się bałam że on mnie zniszczy że nawet nie wpadłam na pomysł ze tak naprawdę można go po prostu zostawić... Teraz czuję się bezpieczna... Wiem że jestem na właściwym miejscu z właściwym człowiekiem. Ze moja dłoń jest w tej jedynej dłoni. Ci którzy mnie znają wiedzą że rzadko bywało tak że kochałam i byłam z jednym mężczyzną jednocześnie... Tak naprawdę to nigdy tak nie było, przecież darzyłam prawdziwym uczuciem tylko jednego człowieka jak do tej pory i nigdy z nim nie byłam... a tu nagle zdałam sobie sprawę z tego ze  ta miłość nie była tym czego potrzebowałam ... niektórzy mówią ze potrzebuje kogoś kogo będę mogła kochać tylko z daleka ale wcale tak nie jest. Więc zerwałam każdy romans jaki do tej pory mi towarzyszył. Na rzecz miłości którą razem zbudujemy.



Jeszcze niedawno miałam problem z określeniem czego tak naprawdę chcę ... Czy faceta którego kochałam tak długo... Czemu wciąż towarzyszyły łzy, strach przed utratą i jednoczesne wciąż towarzyszące mi uczucie straty i nienawiści... niespełnionego marzenia... wieczne cierpienie...  Czy człowieka przy którym czuję sie bezpieczna... ufam mu... czuję ze mu na mnie zależy i czuję się kochana , widzę że wszystko sie rozwija... Jeśli na mojej twarzy występują łzy to są to łzy radości i wzruszenia... I zaczynamy świadomie budować uczucie na fundamentach prawdziwej niczym nie zachwianej przyjaźni (były lepsze i gorsze dni ale wszystko przetrwaliśmy)

Więc wybór choć nie powiem ze łatwy, był oczywisty.  I tego mi było trzeba... dokonać wyboru i dokonać go tak żebym to ja nareszcie była szczęśliwa.



Pewien mądry człowiek całkiem niedawno powiedział mi że właściwego wyboru nie ma... ze zawsze ktoś będzie cierpiał i że ja sama w jakiś sposób też poczuję stratę ale jeśli nie podejmę tej decyzji to będę do końca życia tego żałować. Mogę czekać na któregoś z nich i wziąć tego który pierwszy okaże mi miłość tyle że potem do końca życia będę wiedziała że ten wybór nie był mój tylko któregoś z nich. I zawsze będę się zastanawiała co by było gdybym poczekała jeszcze trochę. A ja tak nie chcę. Chcę żeby wszystko było moim wyborem i moją decyzją i chcę wierzyć ze wszystko co wybiorę będzie dyktowane moim sercem.
Więc wybrałam ! 
I jestem z tego dumna! 



niedziela, 14 kwietnia 2013

Moje miejsce ?

Jest jeden jedyny lek który mnie odrywa od tego wszystkiego... Choć chora, zasmarkana i ogólnie rzecz biiorąc nie do życia... Choć mam dziwne wrażenie że po tej całej sytuacji oddalimy się od siebie bądź co bądź... (moze jego podświadomość będzie obwiniać mnie za kłopoty z dziewczyną ?)Może będzie gorzej... lepiej ... inaczej (?)

Lecz wiem gdy patrze na swoją dłoń w Jwgo dłoni ... gdy widze jak nasze palce się splatają ... Czuje że to jest właśnie to ... że przeciez mogę to wszystko zostawić ... Że mogę to wszystko ogarnąć a moje serce przestanie cierpieć i będę szczęśliwa nie z tamtym tylko właśnie z nim(z moim najlepszym przyjacielem... z moją podporą i z moja miłością) . Gdy zaczął mnie smyrać po ręce straciłam mozliwość racjonalnego myślenia... (to chyba było dość zabawne ale nie umiałam sklecić nawet jednego prostego zdania) więc taka chora i zasmarkana zamknęłam oczy i leżałam a on trzymał mnie za dłoń... tak po prostu. Tak bardzo go kocham... moze to inna miłość ... moze jeszcze raczkuje ale ta więź przetrwa wszystko... ta miłość nie ważne w co sie przerodzi ale zawsze będzie niezniszczalnym uczuciem... Mogłabym tak zostać na wieki...  zajebista muzyka... ja i on ... I czuje że moje mijsce jest przy nim a celem mojego życia wcale nie jest cierpieć z braku tamtej śmiesznie małej miłości tylko być szczęśliwą u boku tej nowej która mimo  tego że jest w trakcie dojrzewania już jest silna i dobra... pokrzepiająca a nie raniąca...


 

piątek, 12 kwietnia 2013

Wybór? To niedorzecznosć!

Nie wiem co napisać... czy są jakieś odpowiednie słowa które by opisały jak się czuję ? Potrzebuje liter które ułożą się tak by to wszystko określić... A litera to przecież tylko graficzny znak... Coś ustalonego... litera sama w sobie nic nie znaczy...

Ale jak mam inaczej nazwać moje łzy które jeszcze wczoraj suszył całkiem przyjemny, wiosenny wiatr ? Szłam tak bardzo zapłakana... każdy krok poruszał serce które z każdą łzą rozpadało się na drobniejsze części... To zaskakujące że jeden całkiem przeciętny człowiek może spowodować takie spustoszenie w moim sercu... w głowie i w moim organizmie...  To wszystko w swoim pozornym skomplikowaniu jest tak proste... Wystarczy odpowiedzieć sobie na jedno pytanie ... "Czego ja/ty tak naprawdę chcę?" Ja wiem że nie ma z tej sytuacji takiego rozwiązania żeby nikt nie cierpiał... Ty masz wybrać... ONA (twoja dziewczyna... kochasz ją... jest dla Ciebie najważniejsza) i JA (Tak konkretnie to jestem dla Ciebie nikim) Powiem szczerze... jeśli MUSISZ wybierać to wybór jest prosty... nie rozumiem twojej dziewczyny ale też nie muszę jej rozumieć ... nie mieszam się w wasz związek bo jeśli to coś naprawdę poważnego, ona daje Ci szczęście i wyobrażasz sobie dalsze życie właśnie z nią  to wybór powinien być prosty... Nie ma nawet 0,5 % szansy ze się we mnie zakochasz więc nie jestem żadną konkurencją dla niej... co również oznacza ze nie powinieneś mieć problemu z wyborem...(miłość a kulejąca, upośledzona wręcz relacja której nikt nie umie nawet nazwać) Wiem ze będziesz to czytał... Jeśli nie ma wyjścia to zrób to co konieczne... Ja to przełknę... musisz się liczyć z tym ze to będzie wybór ostateczny... Tu nikogo nie zadowolisz... Cokolwiek nie zrobisz... czegokolwiek byś nie wybrał co najmniej 2 osoby będą cierpieć więc zrób to co będzie dobre po prostu dla Ciebie... to co będzie dla Ciebie lepsze... ja pogodzę się ze wszystkim ... w końcu to twoje życie ... Ona też powinna to zrozumieć w końcu Cię kocha i również chce dla Ciebie jak najlepiej...
Powodzenia...

niedziela, 7 kwietnia 2013

Czas zmienia człowieka

Porwałam sie na spektakularną rzecz... "Przeczytam mojego bloga" I wiecie co ? Przeczytałam... zajęło to odrobinę więcej czasu niż przypuszczałam i wylałam morze łez czego się kompletnie nie spodziewałam... Jestem innym człowiekiem... pisałam tu o wszystkim czego pragnę... co mnie boli a co uszczęśliwia...  Sam powód założenia bloga był pomysłem zdesperowanej gówniary która nie umiała powiedzieć prosto w oczy pewnemu chłopakowi co czuje a i dlaczego tak sie czuje... Ten chłopak był dla niej wszystkim... Marzyła o nim nie zdając sobie sprawy że on jest jedyną rzeczą która ją trzyma przy życiu... Jedyną osobą dla której oddychała... Pisała o tym i tak rozpaczliwie błagała go o to żeby dawał z siebie więcej... Żeby był przy niej bo przecież tylko przy nim ona żyła pełnią życia... uśmiechała sie ... była szczęśliwa i budziła się rano z nadzieją ze go zobaczy... I wiecie co sie stało? On ją zabił zostawiając ją samą sobie... tak po prostu... Każde silniejsze uczucie można wyczytać na tym blogu... Przestała pisać do niego... zaczęła pisać dla siebie i  po śmierci tej naiwnej dziewczyny która marzyła tylko o jednym urodziła się dojrzała kobieta która wie czego chce (mimo ze czasem się gubi... płacze i cierpi... wiele nie rozumie i dużo rzeczy ją przytłacza) Ale nareszcie żyje sama dla siebie... moze jeszcze z dnia na dzień i upada... ale żyje już nie kreowana przez innych żyje tak jak chciała... I jest silniejsza niż dotychczas. Teraz przed tą kobietą stanęło nowe wyzwanie... Pójść do tego chłopaka i zacząć z nim żyć bez jakiegokolwiek uzależnienia i uczuć. Bo tylko tak zniszczę tą chorą więź między wspomnieniami poprzedniego życia a tym chłopakiem. Czas zapoznać go z silną dojrzałą kobietą :)







Życzę nam powodzenia :)
(to ostatnia próba)

wtorek, 2 kwietnia 2013

Śmiechu warte

Brawo... Głupia cipa... gdyby się zastanowiła wiedziałaby ze przestałam o nim myśleć(przecież nie utrzymuje z nim kontaktów)... aż to teraz... była tak zazdrosna że do nie napisała żebym trzymała się od niego z daleka a ja już zaczynałam układać sobie życie i jakby nie patrzeć po długim czasie ciszy to ona sprowokowała nas do kontaktu... Jest sama sobie winna. Gówniara... ma z 15 lat i myśli że jest nie wiadomo kim... Jakie ona ma prawo mi zabraniać utrzymywać z nim kontakt? Ja go już KOCHAŁAM gdy ta jeszcze biegała po podstawówce a teraz mi głupia cipa będzie pisać że sobie czegoś tam nie życzy. Niech się pierdoli!

sobota, 30 marca 2013

Sprzeczności... pożądanie kontra miłość...

Przerażająca pasja... Żądza która targała moim umysłem i pożądanie które wręcz szarpało moim ciałem... Do tego niezliczone pokłady namiętności które (towarzyszyły mi zawsze i wszędzie ) chciały wtargnąć do serca i może nawet się tam rozgościć... lecz gdy tylko jej macki dotknęły mej duszy wtedy każda część mnie poczuła że to początek końca... nie takiego końca spektakularnego z  fajerwerkami... delikatnego końca bez łez i cierpienia(po prostu zaczęłam się odsuwać, obydwóm stronom to odpowiadało) ...

Moje serce należy do jednej... jedynej osoby... Nie ważne co odczuwa ciało i czego chce serce... Najważniejsze jest do kogo NALEŻY... naprawdę mniej istotne jest kogo ono by chciało... Został "podpisany akt własności" ... Życie zostało zaplanowane a mi te plany się cholernie podobają... może ciężko to wyjaśnić... Wszystko jest pełne sprzeczności a ja w tym wszystkim nawet nie wspomniałam o czymś takim jak miłość... Mówiłam o żądzy... namiętności... pasji... pożądaniu... Ale nie o miłości... Kocham tego komu OBIECAŁAM serce... A może rozum mi tak tylko każe ? Ta miłość jest inna... nie jest kompletna choć jest przepełniona nadzieją na to ze kiedyś poczuję fajerwerki i będę żądała od niego "wyłączności(?)" No nie wiem... Wiem jak będzie wyglądać moja życie za jakieś 4-5 lat jeśli pójdzie takim torem jak jest to zaplanowane (oczywiście zdaję sobie sprawę że to tylko jedna z opcji i możliwości ale ta mi najbardziej odpowiada) Tylko muszę coś zrobić by nie tylko kochać ale i pożądać...

czwartek, 28 marca 2013

Moja dłoń w jego dłoni...



Przyciągam cię?
Odpycham cię z moim delikatnym uśmiechem?
Jestem za brudny?
Za dużo flirtuję?
Czy lubię to co ty?

Mógłbym być zdrowy
Mógłbym być odrażający
Sądzę, że jestem odrobinę nieśmiały
Czemu mnie nie lubisz?
Czemu mnie nie lubisz nie dając mi szansy?

Próbowałem być jak Grace Kelly
Lecz cały jej wizerunek był za smutny
Więc spróbuję trochę Freddiego
Moja tożsamość wariuje!

Mógłbym być brązowy
Mógłbym być niebieski
Mógłbym być fioletowym niebem
Mógłbym być bolesny
Mógłbym być purpurowy
Mógłbym być czymkolwiek zechcesz
Stać się zielonym
Stać się podłym
Stać się czymś więcej
Czemu mnie nie lubisz?
Czemu mnie nie lubisz?
Dlaczego nie wyjdziesz za drzwi!
  



Dzisiaj było zaskakująco miło choć faktycznie obije mogliśmy czuć się nieco skrępowani... Ja jego a on moją rodziną... w końcu nie co dzień je się kolacje z rodziną swojej ''niedziewczyny''.
Tatuś oczywiście chce ratować każdego chłopaka który zaczyna poważnie zastanawiać się nad jego córkami no ale cóż ... chyba zięciu będzie musiał się przekonać sam na sobie czy jest warto :P

Cieszę się że nareszcie mogłam spędzić z nim kilka (dość krótkich) godzin... Brakowało mi tego bardziej niż przypuszczałam... Widujemy się codziennie w szkole... i siedzimy ze sobą w ławce ale to nie to samo. Czujesz że ktoś jest blisko Ciebie a jednocześnie bardzo za nim tęsknisz... Właśnie to czułam przez ostatni miesiąc... Czegoś mi brakowało. A teraz już wiem czego :) Zostawiłam przy nim spory kawałek mojego serca i tylko przy nim czuję sie kompletna :)

Do tego wszystkiego byłam zaskoczona jego gestem... to było takie miłe... a zaskoczenie  jakie temu towarzyszyło tylko potęgowało uczucie spokoju i miłości... uczucie bezpieczeństwa i jakiegoś (swego rodzaju) spełnienia. KOCHAM GO...

niedziela, 24 marca 2013

Spory chyba będą zawsze... chamstwa nie wyleczysz ... Trzeba nauczyć sie żyć z ludźmi którzy Cię nie szanują ... no trudno... nie będę rezygnować z czegoś co kocham tylko dlatego ze jakiś niewychowany pajac powiedział 2 słowa za dużo ...

Trzeba sie cieszyć tym co się ma :)
A ja mam dużo <3

Diffriends
 



Po lewej Wojtek
 (gitarzysta jakby ktoś nie widział)
A po prawej Latyn :D
(klawiszowiec) 




piątek, 22 marca 2013

O o O

Naprawdę rozumiem sobie żartować... i dopóki żarty były śmieszne to się śmiałam ... ale potem to już było przegięcie... Jak można tak chamsko dociskać gdy się widzi ze drugiej osobie przestało być do śmiechu już jakiś czas temu ?

Myślałam za znalazłam swoje miejsce... że jesteśmy jak rodzina... że z czasem wszyscy zostaniemy przyjaciółmi... Przecież wszyscy są zajebiści i byłam pewna że się dogadamy... ale... Zawsze jest jakieś ale...

Ja sobie nie pozwolę tak wtykać... sorry ale wokalistka jest po to żeby śpiewać... jak się nie podoba to jakoś to dźwignę i pójdę tam gdzie mnie chcą za wokal a nie "oliwienie gardła" czy  ''wyglądanie'' bo stać i pachnieć to może każdy głupi a śpiewać ? Mam zajebisty plan...  Basista jak jest taki mądry niech sobie sam śpiewa i oliwi gardło... zobaczymy ile wtedy będzie lajków... Może ten typ tak ma... ale jak potrzebuje kogoś żeby po nim pojeździć to niech sobie kogoś wynajmie (W końcu co to nie on...) A mnie niech zostawi w spokoju bo będzie lipa...

Kocham ten zespół i jestem dumna że mogę go tworzyć ale nie pozwolę sobie na takie traktowanie... żarty żartami a świństwa świństwami...

Chyba zrozumiałam kawały o basistach...

niedziela, 17 marca 2013

To i owo :)

Wyjechałam by poukładać sobie życie... I co się stało ? Wzięło się skomplikowało... Znalazłam faceta który doprowadza mnie do szaleństwa... Działa na mnie tak ze nie umiem przestać o nim myśleć ... Wgl nie mam go dość i mogłabym spędzać z nim każdą wolną chwile...
Do tego przeprowadziłam poważną rozmowę z przyjacielem z której wynika że będziemy ze sobą do końca życia... nie ważne jako kto ...
I otworzyłam jakże stare a jakże zabliźnione rany... Na nowo te same wyrzuty i te same niedopowiedzenia... Jakby to kogoś kiedykolwiek bawiło...
Ale czuje się lepiej ... zaczynam mieć nad tym wszystkim kontrole... Nad umysłem i ciałem... Znalazłam w sobie jakiś zalążek samozaparcia i walczę ze sobą by go właściwie rozwijać... Narazie idzie mi całkiem dobrze (o dziwo)




Uwielbiam ... Kocham wręcz facetów którzy grają na gitarze elektrycznej ... perkusistów szanuje ... muzyków podziwiam ale gitarzystów kocham <3



Pozdrowienia dla mojego ukochanego zespołu
 Diffriends
  (dopiero zaczynami ale mamy wiele chęci i umiejętności) 

Można nas znaleźć na fb 
 http://www.facebook.com/pages/Diffriends/498645720202481?ref=ts&fref=ts

Bądźcie wyrozumiali i polubcie :)
Będzie nam cholernie miło



piątek, 8 marca 2013

Syf

Wokół mnie jest pełno syfu ... Począwszy od wszechogarniającego mętliku w mojej głowie( i oczywiście w sercu bo jakby nie patrzeć jakoś się to wszystko łączy)  poprzez burdel w torebce  kończąc na bałaganie w pokoju... Zapomniałam dodać że syf mam również w szkole i nauce. Tak jak z trzema ostatnimi można walczyć własnymi "ludzkimi" siłami tak pierwszego nie da się dotknąć ... co dopiero "posprzątać"...Ostatnie incydenty były oczywiście jakimś krokiem naprzód...  Tyle że to tak jakby przysporzyło mi więcej różnych-innych problemów... Mówią INNYCH mam na myśli takich z którymi do tej pory nie musiałam się borykać... I jak to wszystko poukładać ?? Nie mam pojęcia... zaczęłam od porządku w torebce... niby nic ale zawsze to jakiś początek, prawda?

W moim sercu była rana po stracie kogoś wyjątkowego ale ona powoli się zabliźnia choć przez wiele długich miesięcy się ślimaczyła... Ale to by było dziwne gdybym nareszcie zaczęła kochać i ktoś odwzajemniłby to uczucie, prawda? Chyba sama bym była w szoku... Nie mogę znaleźć sobie tak po prostu miłości... zawsze musi być pięćset ALE i sto tysięcy PRZECIW. Tak to już jest ...

Uczucia... sytuacje i emocje z którymi nie umiem sobie poradzić to rzeczy przysparzane przez osobę bez której nie umiem żyć ... ZAJEBIŚCIE!

Serdecznie pozdrawiam...
Mam nadzieję ze chociaż wam się układa :)

niedziela, 3 marca 2013

...

Już od jakiegoś dłuższego czasu czekałam na jakiś znak ... na cokolwiek ...
miałam czasem ochotę by złapał mnie za rękę ale tak bardzo bałam się powiedzieć to na głos... uświadomić samej sobie co się dzieje ... Poważna rozmowa pomaga :) Dużo sie dowiedziałam... Znamy się teraz jeszcze lepiej a jeszcze tyle przed nami ...
Jest jeszcze trochę niejasności gdzieś w zakamarkach mojego umysłu i na dnie mojego serca ale wszystko przyjdzie z czasem. Nie będę się śpieszyć bo po co ? Mamy przed sobą całe życie : te ciężkie chwile które przyjdą i te piękne które nas odwiedzają.


 
 
Czasami trzeba usiąść obok i czyjąś dłoń zamknąć w swojej dłoni, wtedy nawet łzy będą smakować jak szczęście.

Kocham ...

Nie mogę pozwolić sobie na to by być z tobą ... ale równie bardzo nie mogę pozwolić nam być osobno ... jesteśmy dla siebie stworzeni i nawet jeśli twierdzisz ze po TYM WSZYSTKIM nic się nie zmieni to troszkę się mylisz... sam fakt ze nazwałam swoje uczucia zmienia wiele ... zmieniła się moja świadomość ... światopogląd... Zmienił się mój pogląd na Ciebie i fakt że nie pozwolę podrywać Cię pierwszej lepszej lasce... Jesteś miłością mojego życia i wiem że to właśnie  z tobą się zestarzeje ... nie wiem tylko jak być teraz razem ... musimy poczekać ... wyszaleć się ... zrozumieć...  Musimy się pokochać tak zupełnie .. tak prawdziwie ...
Ja mam  jeszcze tyle pytań ...