piątek, 8 lutego 2013
Brzmi znajomo?
Dokładnie ... przez zachowanie ludzi którzy są przy mnie czuję się jak bezużyteczna, bezwartościowa osoba... jakby nikt nie brał mnie na poważnie... Nikt nie potrafi zrobić czegoś dla mnie. A ja kocham tych ludzi więc dlaczego oni są tacy okropni? Lubią,,łatwo i przyjemnie'' i ,,nie lubią się poświęcać'' tak to cytaty. Jak można coś takiego powiedzieć przyjacielowi? Nie wiem. Ja nic nie wiem. Wszystko robi się takie samo. Zabiegam o czas i poświęcenie przyjaciela... Brzmi znajomo?
czwartek, 7 lutego 2013
Kurwa...
Już nie wierze w to ze to moje zachowanie jest irracjonalne... Po prostu chyba trafiam na takich ludzi którzy uważają ze DLA MNIE nie warto ruszać dupy z fotela. Zawsze muszę być od kogoś uzależniona. Taka już jestem. Jeśli mi na kimś zależy... to jestem w stanie zrobić wszystko... tyle ze inni nie mogę... nie potrafią... nie chcą... To nie moja wina że mnie to dotyka... tak bardzo... tyle że ja nie chcę się zmieniać... Jestem emocjonalna i wrażliwa... I chce taka zostać ale chce żeby ktoś to we mnie pokochał a nie mówił mi że przesadzam gdy jest mi przykro... Nie chce płakać przez dupka ,,bez serca i uczuć'' (jak to sam określił) i który uważa że jego beznadziejne zachowanie jest normalne. Tyle ze ten dupek to najważniejsza osoba w moim życiu i nie chcę go stracić...
Jak mam na to wszystko patrzeć ? Dlaczego po prostu nie może się poświęcić ? To nie kosztuje aż tak dużo ... na prawdę by nie zbiedniał gdyby przyjechał... to kurwa nie jest jakiś wyczyn. Jasne ... możemy się spotkać u niego jak nikogo w domu nie ma a u mnie to już nie ... a co ja kurwa jestem zaraźliwie chora czy taka szpetna że wstyd ze mną się pokazywać ?
Tak to się nie będziemy bawić ! Choćbym miała zostać kurwa sama jak palec na tym świecie !
Nowa fryzura... siłownia ... Może zacznę jakiś nowy rozdział ? Zapomnieć o ludziach którzy mają mnie w dupie i skupię się na sobie ? Przecież każdy z nas jest wyjątkowy i zajebisty...
A może to właśnie jest sekret na udane życie ? Walić ludzi którym na nas zależy i skupić się tylko na sobie ?
Tak jak to robi każdy człowiek w moim otoczeniu ?
Jak mam na to wszystko patrzeć ? Dlaczego po prostu nie może się poświęcić ? To nie kosztuje aż tak dużo ... na prawdę by nie zbiedniał gdyby przyjechał... to kurwa nie jest jakiś wyczyn. Jasne ... możemy się spotkać u niego jak nikogo w domu nie ma a u mnie to już nie ... a co ja kurwa jestem zaraźliwie chora czy taka szpetna że wstyd ze mną się pokazywać ?
Tak to się nie będziemy bawić ! Choćbym miała zostać kurwa sama jak palec na tym świecie !
Nowa fryzura... siłownia ... Może zacznę jakiś nowy rozdział ? Zapomnieć o ludziach którzy mają mnie w dupie i skupię się na sobie ? Przecież każdy z nas jest wyjątkowy i zajebisty...
A może to właśnie jest sekret na udane życie ? Walić ludzi którym na nas zależy i skupić się tylko na sobie ?
Tak jak to robi każdy człowiek w moim otoczeniu ?
Dwa zdania za dużo dodane w gniewie czasem mogą zniszczyć wszystko. Dlatego milczałam.
Tyle że we mnie wciąż wszystko krzyczy !
Tyle że we mnie wciąż wszystko krzyczy !
wtorek, 5 lutego 2013
Brakujący element
Czasem jest tak ciężko ...
Najbardziej nie lubię gdy czuje że ktoś mnie zawiódł... bo wtedy też czuję się winna. Nie lubię się złościć na swoich przyjaciół i jest mi źle gdy tak się dzieje...
Ale... no nie wiem... Tym razem czuję się inaczej. Wiem że ktoś jest naprawdę winny i to nie jestem ja... Może pewne urazy rosną gdy się o nich nie rozmawia? Może ukrywane wzrastają na sile? Nie wiem...
Czegoś mi brakuje... w tej chwili... i ciężko jest mi bez tego żyć choć jeszcze nie do końca znalazłam ten brakujący element.
To tak jakbym wiedziała że to COŚ jest na wyciągnięcie ręki ale nie umiała po to sięgnąć... i chyba właśnie bliskość tego CZEGOŚ doprowadza mnie do obłędu, niby tak blisko a nadal nieosiągalny. Tylko co to jest?
Najbardziej nie lubię gdy czuje że ktoś mnie zawiódł... bo wtedy też czuję się winna. Nie lubię się złościć na swoich przyjaciół i jest mi źle gdy tak się dzieje...
Ale... no nie wiem... Tym razem czuję się inaczej. Wiem że ktoś jest naprawdę winny i to nie jestem ja... Może pewne urazy rosną gdy się o nich nie rozmawia? Może ukrywane wzrastają na sile? Nie wiem...
Czegoś mi brakuje... w tej chwili... i ciężko jest mi bez tego żyć choć jeszcze nie do końca znalazłam ten brakujący element.
To tak jakbym wiedziała że to COŚ jest na wyciągnięcie ręki ale nie umiała po to sięgnąć... i chyba właśnie bliskość tego CZEGOŚ doprowadza mnie do obłędu, niby tak blisko a nadal nieosiągalny. Tylko co to jest?
niedziela, 3 lutego 2013
Sen
To życie jest bardziej skomplikowane niż bym tego chciała. Marzy mi się prostota... odpoczynek... A mam masę rzeczy które nie pozwalają mi normalnie funkcjonować ...
Dlaczego to co się wydarzyło faktycznie się wydarzyło ?
A stało się dużo ... Straciłam siebie... miłość... przyjaźń...
Nie chciałam się zmieniać ale sytuacje i ludzie zmieniają czasem człowieka nie do poznania...
Miałam dzisiaj sen...
Dlaczego śnił mi się ON skoro ostatnią myślą gdy zasypiałam był ktoś inny ?
To była smutna noc... pełna łez i współczucia i dla mnie i dla niego.
Widziałam go tak smutnego jak jeszcze nigdy...
Choć ja chyba często jestem w takim stanie to nie przywykłam do patrzenia na NIEGO gdy na JEGO twarzy nie ma uśmiechu ... Nie jestem dostosowana do patrzenia na smutek... JEGO smutek ...
I nie chciałam widzieć jego łez... Teraz się zastanawiam ... czy wszystko jest w porządku? Może jestem MU teraz potrzebna (choć chyba rzadko byłam ale może jednak? )
A może to tylko urojenia mojego zepsutego serca i mózgu ?
Mogłabym interpretować ten sen w nieskończoność ...
Ale po co ? Co to komu da ?
Dlaczego to co się wydarzyło faktycznie się wydarzyło ?
A stało się dużo ... Straciłam siebie... miłość... przyjaźń...
Nie chciałam się zmieniać ale sytuacje i ludzie zmieniają czasem człowieka nie do poznania...
Miałam dzisiaj sen...
Dlaczego śnił mi się ON skoro ostatnią myślą gdy zasypiałam był ktoś inny ?
To była smutna noc... pełna łez i współczucia i dla mnie i dla niego.
Widziałam go tak smutnego jak jeszcze nigdy...
Choć ja chyba często jestem w takim stanie to nie przywykłam do patrzenia na NIEGO gdy na JEGO twarzy nie ma uśmiechu ... Nie jestem dostosowana do patrzenia na smutek... JEGO smutek ...
I nie chciałam widzieć jego łez... Teraz się zastanawiam ... czy wszystko jest w porządku? Może jestem MU teraz potrzebna (choć chyba rzadko byłam ale może jednak? )
A może to tylko urojenia mojego zepsutego serca i mózgu ?
Mogłabym interpretować ten sen w nieskończoność ...
Ale po co ? Co to komu da ?
piątek, 1 lutego 2013
No nie ma nudy...
Nie mam czasu na chwilę refleksji ... ale im bardziej chce sobie zafundować "odmóżdżenie" tym bardziej pochłaniają mnie myśli dlaczego to robię ... i jakby ni w dupę ni w oko nie udaje mi się nie myśleć o TYCH sprawach... Praca, nauka, zespół i siłownia... jest tego tak dużo że nie mam czasu kiedy sie zatrzymać ... odpocząć.
Więc tak... im dłużej nie myślę tym intensywniej to robię... No ale wymyśliłam... Jest już sporo za późno żeby ratować upadłą relację. Brakuje mi go no ale kogo to obchodzi obchodzi oprócz mnie ?
Na pewno nie go....
Do tego jestem wściekła... I mam ochotę pozabijać większą część tej zakłamanej ludzkości. Ileż można wkurwiać człowieka ?
Więc tak... im dłużej nie myślę tym intensywniej to robię... No ale wymyśliłam... Jest już sporo za późno żeby ratować upadłą relację. Brakuje mi go no ale kogo to obchodzi obchodzi oprócz mnie ?
Na pewno nie go....
Do tego jestem wściekła... I mam ochotę pozabijać większą część tej zakłamanej ludzkości. Ileż można wkurwiać człowieka ?
wtorek, 29 stycznia 2013
Tęsknota
Ile można tęsknić ?? Ktoś stwierdził że całe życie... Chyba tak ... Ja byłam zmuszona do tęsknienia za nim cały czas ... od samego początku naszej znajomości aż do dzisiaj tęsknie ... nawet gdy mnie obejmował, trzymał za rękę... tęskniłam może nawet bardziej niż jak go nie było ... Ale wiecie kiedy tęskniłam najbardziej ? Kiedy mnie pocałował... to było wspaniałe ale niosło za sobą tyle bólu i właśnie tych nieograniczonych pokładów tęsknoty ... A może to właśnie z nich Koszysta w tej chwili ?
[Jest możliwe żebym przestała kochać a tęskniła?]
Mój mózg wie że już jest a późno na budowanie czegokolwiek ... To jest rozsądne i racjonalne. Tylko serce na razie nie umie tego pojąć ... Dlaczego (?) Skoro Ja i mój rozum wiemy że ta chora miłość jest destruktywna a on mnie po prostu niszczył...zabijał ? To już chyba koniec... chyba nawet na pewno ... tyle że boję się zacząć coś innego... bo coś nowego może mnie ostatecznie dobić ... może oczywiście był produktywne i przynieść szczęście ale ciężko mi w to wierzyć...
Teraz skupię się na sobie i własnym rozwoju i będę wypierać z siebie wszelkie uczucia...
[Kto pierwszy wyjdzie z inicjatywą jak wszystkich oleję ?]
[Jest możliwe żebym przestała kochać a tęskniła?]
Mój mózg wie że już jest a późno na budowanie czegokolwiek ... To jest rozsądne i racjonalne. Tylko serce na razie nie umie tego pojąć ... Dlaczego (?) Skoro Ja i mój rozum wiemy że ta chora miłość jest destruktywna a on mnie po prostu niszczył...zabijał ? To już chyba koniec... chyba nawet na pewno ... tyle że boję się zacząć coś innego... bo coś nowego może mnie ostatecznie dobić ... może oczywiście był produktywne i przynieść szczęście ale ciężko mi w to wierzyć...
Teraz skupię się na sobie i własnym rozwoju i będę wypierać z siebie wszelkie uczucia...
[Kto pierwszy wyjdzie z inicjatywą jak wszystkich oleję ?]
poniedziałek, 28 stycznia 2013
Boję się...
Boję się. Teraz twoje milczenie jest dla mnie tak głośne... nie wiem jak od niego uciec... Ta cisza... ta absolutna cisza rozrywa mi bębenki... Krzyczy do mnie jeszcze głośniej i jeszcze wyraźniej. Tak się boję ... Bo jeżeli przyznam że już cię nie kocham... To powtórzy się ta cała sytuacja jeszcze raz... Tak bardzo się boję... uświadomić sobie że już cie nie kocham.
Czas się ogarnąć !
No cóż ... czas najwyższy powiedzieć swojemu poobijanemu serduszku żeby sie ogarnęło. Nie będę przeżywać powtórki z rozrywki... Co to to na pewno. Lepiej zajmę się czymś bardziej produktywnym niż zastanawianie się co by było gdyby...
No czas się ogarnąć !
poniedziałek, 21 stycznia 2013
:D
Starałam się tu nie publikować mojego wizerunku ale w sumie nie mam nic do stracenia a bardzo chciałabym się dowiedzieć co o tym myślicie ?? Życzę miłego słuchania (dla wytrwałych)
:D
:D
piątek, 18 stycznia 2013
Nie mam siły...
Nie wiem co powiedzieć gdy tego ode mnie wymagają ... pocą mi się dłonie, serce zaczyna walić jak oszalałe jakby chciało wyskoczyć z klatki piersiowej i uciec (w końcu czuje że jest nie potrzebne i nie kochane...) Ma prawo uciekać, ratować się ... szkoda że nie może, a do oczy napływają kolejne niebezpieczne, ciężkie, gorące łzy. Teraz już zwracam uwagę nie na to kim jestem tylko na to kim byłam. Czas przeszły. Ale jestem kreowana tyle że to wymaga odrobinę więcej czasu i poświęcenia niż na dzień dzisiejszy mogę dostać. Nie chcę się narzucać ale potrzebuje natychmiastowej pomocy.
Z subtelności i piękna, we mnie nie zostało nic.
Teraz możesz poznać prostactwo i ciężkie obycie ze światem.
Teraz możesz poznać prostactwo i ciężkie obycie ze światem.
Kto by chciał się zająć kopaniem wgłąb mnie skoro ja sama nie mam na to siły ?
środa, 16 stycznia 2013
jedna chwila
Przestałam ufać ludziom ... czasem się ich boję... Dlaczego jest tak że ktoś przez zabawy innej osoby ma zniszczone życie ? I budzi się w nocy zalany łzami? Jego życie przestaje mieć jakiekolwiek barwy... i staje się ciężkie do przetrwania. Dlaczego chwila może być dla jednego przyjemna a dla drugiego pełna przemocy, bólu i poniżenia ? Taka chwila odbija się na całym życiu... I niesie nieprzyjemne konsekwencje... Dlaczego przez jedną osobą przestaje się ufać ludziom i żywi się do nich narastającą irytację i obrzydzenie ? Dlaczego przez jeden wybryk obcej osoby marzy się o końcu świata ?
sobota, 12 stycznia 2013
Dziękuję
Dwa telefony... dwa światy... w jednym świecie tak bardzo niespełniona miłość , pełna bólu, ran i rozstania. Z drugiej osoba dla której spokojnie na dzień dzisiejszy dałabym bardzo dużo. Prawdziwy przyjaciel. Bezinteresowny towarzysz mojego życie. Ktoś kto trzyma mnie do kupy i kreuje mnie od zera choć pewnie o tym nie wie. Jestem wdzięczna ze mam przy sobie taką osobę. Dziękuję :*
wtorek, 8 stycznia 2013
Dziękuję
Nie powiem ... miałam dzisiaj ciężki dzień ... jakoś tak stresy w szkole i taki drobny zawód który towarzyszy wciąż przy jednej (najbliższej mi) osobie. Doprowadza mnie do stanu w którym ciężko mi się uśmiechnąć... W głowie mam miliony słów których w rezultacie nie umiem ani wypowiedzieć ani napisać. Słów które próbują wszystko ponazywać, wszystko określić i uporządkować... bo chyba wychodzę z założenia ze jak coś nazwiesz to staje się to ,,jakieś'' a ja się czuję właśnie nijak...
Chciałabym podziękować Czarno-białemu ... jakoś tak dzięki niemu mój dzień dzisiaj nabrał barwy... może nie jakiejś ostrej wyrazistej ale się uśmiechnęłam a to już coś :)
Chciałabym podziękować Czarno-białemu ... jakoś tak dzięki niemu mój dzień dzisiaj nabrał barwy... może nie jakiejś ostrej wyrazistej ale się uśmiechnęłam a to już coś :)
Brak...
Nie jestem pewna czy te zmiany które odczuwam są ,,na lepsze'' czuję jakby to nad czym pracowałam przez ostatnie miesiące ulatywało mi przez palce... już kiedyś o tym pisałam ... nie mogę zacisnąć dłoni za mocno bo nie chce mieć przy sobie osoby tylko dlatego ze ją do tego zmuszam (nawet jeśli on jest tego nieświadoma). Mam wspaniałego przyjaciela ale czuję że coś jest nie tak ostatnimi czasy... jakby przestało mu zależeć ...znaczy gdy tylko tak pomyślę to wszystko wraca na chwilkę do normy ale potem jest znowu to samo ... taki jakby to określić ... rodzi się między nami brak kontaktu... Nie wiem czy to dobrze oddaje to co teraz się dzieje ale czegoś mi zaczyna brakować... I to drąży pustkę nei tylko w naszej relacji ale również we mnie.
Potrzebuję inspiracji do życia...
Potrzebuję inspiracji do życia...
poniedziałek, 7 stycznia 2013
...
Jestem uzależniona od pewnych osób ... Ciężko jest mi wstać rano gdy wiem ze nie zobaczę mojego przyjaciela dzisiaj a i ciężko mi się żyje ze świadomością że będę musiała cały dzień udawać że jest ok ... nie jest ok gdy nie ma go przy mnie ... po prostu nie... Zrobiłam błąd oddalając się od ludzi... uważałam że nie potrzebny mi nikt inny (nigdy też nie miałam ochoty za bardzo rozmawiać z osobami z mojego otoczenia) ale gdy są dni kiedy zostają sama... Czuję się taka samotna i trochę zawiedziona ... choć pewnie nie mam prawa to jednak tak się czuje.
Boję się że wymagam więcej niż mogę dostać ... trochę zaskoczył mnie fakt ze on nie chce się już ze mną spotykać ... (przynajmniej tak to odczuwam ... że coś się zmieniło) nie wiem jeszcze co ale coś mi się zdaje że kiedyś wyjdzie na jaw co tak naprawdę jest przyczyną tej całej zmiany.
Boję się że wymagam więcej niż mogę dostać ... trochę zaskoczył mnie fakt ze on nie chce się już ze mną spotykać ... (przynajmniej tak to odczuwam ... że coś się zmieniło) nie wiem jeszcze co ale coś mi się zdaje że kiedyś wyjdzie na jaw co tak naprawdę jest przyczyną tej całej zmiany.
niedziela, 6 stycznia 2013
Nasza zagłada
Widziałam film ... bardziej dokument... Nie ukrywam ze poruszył mnie aż nadto...,,Krew w twoim telefonie''
Nie rozumiem tego świata... nieuchronnie dąży do samozagłady... Sami siebie niszczymy... Każdy ma skłonności autodestrukcyjne, świadome lub mniej. Społeczeństwo wydaje masę pieniędzy na bezsensowne bzdury. Nie jestem maniaczką ekologi czy ratowania planety albo dzieci pracujących za gówniane grosze w Kongo na nasze coraz to nowsze telefony komórkowe które za rok przestaną być ,,modne'' ale naprawdę nie długo nie zapanujemy nad szerzącą się niezauważalną przez większość zagładą... Jestem realistką, wiem że nikt z tym konkretnie nic nie zrobi przynajmniej nie na taką skale żeby to pomogło ale kurcze... My wyrzucamy pieniądze, jedzenie, marnujemy wodę a (nam się wydaje ze to jest aż tak daleko ze to nie ma żadnego znaczenia... jest tak daleko ze wyrzucamy to z naszej świadomości nie chcąc wracać do tego nigdy więcej) ludzie naprawdę umierają z głodu... Są terroryzowani i traktowani jak kupa gówna... Sami sobie robimy krzywdę ... poczynając od szkoły i ,,naszych prywatnych wrogów'' kończąc na globalnej zagładzie.
Dlaczego dzieci muszą nosić broń ? A ich matki zostają gwałcone? Ojcowie zabici ? Coś z tym światem jest ostro nie tak... Jeśli ktoś ma czas i odrobinę chęci polecam ten film... Daje do myślenia.
Nie rozumiem tego świata... nieuchronnie dąży do samozagłady... Sami siebie niszczymy... Każdy ma skłonności autodestrukcyjne, świadome lub mniej. Społeczeństwo wydaje masę pieniędzy na bezsensowne bzdury. Nie jestem maniaczką ekologi czy ratowania planety albo dzieci pracujących za gówniane grosze w Kongo na nasze coraz to nowsze telefony komórkowe które za rok przestaną być ,,modne'' ale naprawdę nie długo nie zapanujemy nad szerzącą się niezauważalną przez większość zagładą... Jestem realistką, wiem że nikt z tym konkretnie nic nie zrobi przynajmniej nie na taką skale żeby to pomogło ale kurcze... My wyrzucamy pieniądze, jedzenie, marnujemy wodę a (nam się wydaje ze to jest aż tak daleko ze to nie ma żadnego znaczenia... jest tak daleko ze wyrzucamy to z naszej świadomości nie chcąc wracać do tego nigdy więcej) ludzie naprawdę umierają z głodu... Są terroryzowani i traktowani jak kupa gówna... Sami sobie robimy krzywdę ... poczynając od szkoły i ,,naszych prywatnych wrogów'' kończąc na globalnej zagładzie.
Dlaczego dzieci muszą nosić broń ? A ich matki zostają gwałcone? Ojcowie zabici ? Coś z tym światem jest ostro nie tak... Jeśli ktoś ma czas i odrobinę chęci polecam ten film... Daje do myślenia.
Kontrast
Tak... życie jest jednym wielkim kontrastem... Myślę że wszystkie takie małe ''kontrasty'' które zauważamy wywodzą się z jednego... DOBRO I ZŁO. Jednak nie zawsze potrafimy to odróżnić... czasem zło jest tak podobne do dobra ze nie umiemy(lub nie chcemy) widzieć tego czy tamtego inaczej.
Miłość i nienawiść? Uważam ze przeciwieństwem miłości nie jest (jak to ogólnie się przyjęło) : nienawiść a właśnie obojętność... Przecież można i kochać i nienawidzić... (dużo z nas właśnie czuje tak różne ale nie kontrastujące uczucia) ale nie można kochać i być obojętnym w stosunku do kogoś... tak samo jak nie można kogoś nienawidzić i lekceważyć...
sobota, 5 stycznia 2013
...
Odkąd pamiętam pisałam... jeśli coś mnie bolało ... przeżywałam rozstanie czy zauroczenie, kiedy dowiedziałam się ze miłość mojego życia nie jest odpowiednią osobą bo nie ja Cie kocham a 12letnia dziewczynka którą byłam... widziałam Cię wtedy wyraźnie jako chłopaka z którym chce przeżyć pierwszy pocałunek ... który będzie MOIM księciem z bajki w srebrnej zbroi... Jako już 18 letnia dziewczyna jestem pewna że czas dać za wygraną ... dlaczego to trwało tak długo ? Teraz jednak słowa mi się nie kleją tak jak bym chciała... przed oczami mam pustą kartkę i nie umiem opisać tego co sie dzieje ... nie umiem sobie wyjaśnić tego jak sie czuję... czy coś czuję... ale po ostatnich przeżyciach zobaczyłam siebie w wersji którą stworzyłeś Ty(świadomie lub nieświadomie) ale to zrobiłeś i zabolało bardzo.
Subskrybuj:
Posty (Atom)







